Dlaczego IceBucketChallenge to sukces?

Wirusowy zasięg kampanii społecznej. To nigdy wcześniej nie zdarzyło się na taką skalę. Czas więc odrobić lekcję i zastanowić się na czym polega sukces tej akcji, co go spowodowało.

To już drugi wpis na ten temat. Sprowokowany komentarzami po pierwszym, opisującym jedynie całą akcję. Tym razem staram się znaleźć powody dlaczego to taki międzynarodowy sukces.

ice_bucket

Coraz więcej o IceBucket wiadomo. Na przykład warte odnotowania jest, że akcja nie została rozpoczęta przez organizację, która jest z nią utożsamiana. ALSa podłączyła się pod akcję, gdy usłyszała, że ktoś o niej wspomina w filmikach. To, że na niej najbardziej skorzystała, to już zupełnie inna historia.

Wróćmy jednak do analizy.

1. Perfekcyjny timing – akcja rozpoczęła się w najwłaściwszym momencie – w wakacje. Właściwym z dwóch powodów. Oczywiście ze względu na temperaturę, ale również dlatego, że podczas wakacji umysły są bardziej skore do żartów, nie tak bardzo zaprzątnięte codziennością. Jest więcej śmiechu, dystansu, więc ta akcja łatwiej „weszła”.

2. Niska bariera wejścia – uczestnictwo w akcji wymagało tylko kilku łatwo dostępnych rekwizytów: wody, lodu, wiadra, urządzenia filmującego i jego operatora. Wszystko dostępne jest dziś w zasięgu ręki. Nie liczył się plan filmowy tylko interpretacja pomysłu. A nawet gdy nie było pomysłu na interpretację wystarczyło wylać na siebie nieco wody z lodem i nominować kilka osób. Trywialnie proste.  Taki schemat ma nawet już swoją nazwę – KISS – Keep It Simple Stupid.

3. Lans – każdy uczestnik akcji gdzieś wrzucał swój filmik tym samym stając obok wielkich tego świata – np. obok Gatesa, czy Zuckerberga.

4. Nominacje – kolejny czynnik, który zapewnił wirusowość. Każdy mógł nominować kogokolwiek, od znajomych, z których chciał się pośmiać do np. prezydenta, a takie bezpośrednie zwrócenie się do na co dzień niedostępnej postaci to nobilitacja, c’nie? 🙂

5. Silne i unikalne call to action – samo słowo „wyzwanie” i kontekst w którym zostało użyte (nie jakieś tam „wyzwanie Actimela”) to bodziec do działania i odpowiedzi.

6. Jakby tego było mało nominacja miała termin ważności – 24, 48 godzin. To pobudza do działania.

7. Krótka forma – większość video nie trwa więcej niż 60 sekund. Nie męczy ani nie nudzi widza, a zawiera kompletny przekaz.

8. Efekt Benjamina Franklina – inaczej efekt wyświadczonej przysługi, odsyłam do opisu.

9. Pieniądze nie są najważniejsze – pieniądze (darowizna) są ważnym elementem zabawy, lecz nie stoją na pierwszym miejscu. Takie podejście ułatwia, koncentracja na dowcipie sprzyja akcji.

10. Dołączenie do dyskusji zamiast rozpoczynania nowej – łatwiej wziąć udział w jakimś wydarzeniu niż je wywołać.

Dziś zainteresowanie akcją już powoli maleje, bo trwać wiecznie nie może, poza tym robi się zimno 😉

google_trends_icebucket

Czy dałoby się coś takiego powtórzyć dla produktów komercyjnych? Wątpię.

Wszystkożerna hybryda technicznego wykształcenia z kreatywnym, komunikacyjnym i biznesowym doświadczeniem. Specjalista strategicznego zarządzania marką. Sprawca zmaterializowanej szkłem użytkowym marki overpremium KROSNO D'SIGN. Twórca i Partner marketingowej kancelarii audytorskiej BrandAuditors, autor tego właśnie bloga, współtwórca Klubu Strategów Marketingu oraz współautor książki „Po prostu strategia. Instrukcja budowy i obsługi silnej marki”. Współpracuje z firmami z wielu sektorów: internet i media, FMCG, bankowość, ubezpieczenia, IT, telekomunikacja, opieka zdrowotna. Jedyny strateg w Polsce, który służbowo siedział na Pudelku. Prawdopodobnie jedyny strateg, który swoją zmaterializowaną strategię może oglądać w muzeum.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *