Jesteś u BrandDoctor'a. Blog jest redagowany przez Marcina Kalkhoff. BrandDoctor.pl

paskoszlaczki…

Zainspirowany międzynarodową manią indywidualizowania wszystkiego, co możliwe zrobiłem sobie unikalne gacie. Tak dla jaj… (więcej…)

Opublikowany przez Marcin Kalkhoff, dnia 24 sierpnia 2009 o 21:37, w kategorii analog and tagged , , . Zostaw sw�j komentarz lub obejrzyj komentarze innych po linkiem i subskrybuj komentarze subskrypcja RSS do tego wpisu.



odważny bank…

To nie są dobre czasy dla banków. (więcej…)

Opublikowany przez Marcin Kalkhoff, dnia 9 lipca 2009 o 0:16, w kategorii analog and tagged , , , , , , , . Zostaw sw�j komentarz lub obejrzyj komentarze innych po linkiem i subskrybuj komentarze subskrypcja RSS do tego wpisu.



nazawszyzm…

„Foreverism” to nazwa trendu zaobserwowanego przez Trendwatching.
O co chodzi w tym słowie? Co ono znaczy? (więcej…)

Opublikowany przez Marcin Kalkhoff, dnia 1 czerwca 2009 o 12:59, w kategorii analog and tagged , , , , . Zostaw sw�j komentarz lub obejrzyj komentarze innych po linkiem i subskrybuj komentarze subskrypcja RSS do tego wpisu.



hotel w szwajcarii…

Hotel w Szwajcarii kojarzy się zawsze z czymś ekskluzywnym, komfortowym, wyjątkowym.

Od razu myślimy, że w Szwajcarskich hotelach mieszkają tylko bogaci. No, co najmniej zasobni. W większości przypadków takie myślenie jest uzasadnione. Szwajcaria to bogaty kraj dla bogatych ludzi… Na pewno? (więcej…)

Opublikowany przez Marcin Kalkhoff, dnia 14 stycznia 2009 o 20:21, w kategorii analog, trendy and tagged , , , , , , . Zostaw sw�j komentarz lub obejrzyj komentarze innych po linkiem i subskrybuj komentarze subskrypcja RSS do tego wpisu.



z grubej rury…

Wszystkim moim czytelnikom serdecznie sukcesu życzę.

Tym bardziej im mniej znaków na niebie i ziemi go zapowiada.

Ad rem – kryzys zagląda do reklamowego i marketingowego garnuszka. Nie, nie w sposób jaki wydaje sie nam oczywisty – klienci zmniejszają budżety itp. (choć to też).

Wyborcza tu opisuje bardzo ciekawe (choć nienowe i trochę naciągane moim zdaniem) zjawisko – chodzi mianowicie o marketingowy przerost formy nad treścią czyli nieadekwatną do wartości biznesowej wycenę marki. A to wszystko na podstawie wydanej niedawno książki „ Bubble”.

Pozwólcie, że odniosę się do tego artykułu.

To, że marka jest warta więcej niż faktycznie generowane przez nią przychody dla reklamowo-marketingowego światka nie jest niczym nowym. Poczynając od słynnej wyceny wartości Coca-coli jako marki vs aktywa i przychody, aż po nasze rodzime brandy. Ciekawe jest skąd taka dysproporcja się bierze. Odpowiedź, droga Gazeto jest łatwiejsza niż się wydaje:

Jest to po prostu kwestia metodologii – porównujemy deklaratywną i emocjonalną odpowiedź ankietowanego z faktycznymi danymi księgowymi. Dla porównania – każdy z nas ma jakiś swój ulubiony przedmiot, który jest dla niego więcej wart niż cena za jaką moglibyśmy go faktycznie sprzedać.

Ot i cała markowa bańka.

Nie jest natomiast bańką, książka sama w sobie – to zwyczajnie znakomity przykład jak się da zarobić na kryzysie – jak coś co jest z definicji czymś negatywnym, można obrócić na swoją korzyść i na tym zarobić.

Polecam zabawę markami w porównywanie wartości dekaratywnej do faktycznej: http://www.thebrandbubble.com/explore/.

Opublikowany przez Marcin Kalkhoff, dnia 4 stycznia 2009 o 13:08, w kategorii analog, trendy and tagged , , , , , . Zostaw sw�j komentarz lub obejrzyj komentarze innych po linkiem i subskrybuj komentarze subskrypcja RSS do tego wpisu.



bardziej niż pareto…

20% klientów przynosi 80% zysku – to jedno z możliwych zastosowań zasady Pareto.

80% CEO wierzy, że ich marka dostarcza konsumentom wyjątkowych doznań. 8% ich konsumentów to potwierdza.

76% konsumentów nie wierzy, że firmy mówią prawdę w swoich reklamach.

14% konsumentów wierzy w reklamy.

69% wyraża zainteresowanie technologią blokowania reklam.

10% konsumentów wpływa na zwyczaje zakupowe 90%.

Do tych zdań nie potrzeba komentarza. To po prostu dane badawcze wielokrotnie potwierdzane w historii reklamy. Trochę zatrważające, ale dające do myślenia. Bo jak się głębiej nad nimi zastanowimy, to wychodzi na to, że mówimy do około 0,1 do max 1% populacji. A może inaczej – tylko taki odsetek ludzi nas słucha. Nas, czyli osób tworzących komunikaty reklamowe, pomagających sprzedać kolejne serie ulepszonych produktów itd. itp.

Jak to wygląda od strony naszych zleceniodawców? Ilu z nich zna te procenty? Ile osób uwzględnia je w swoich zamiarach strategicznych i marketingowych? I najtrudniejsze – jeśli to wiedzą, to jakie wyciągają z tego wnioski?

Wniosek jest jeden. Przynajmniej ja tak sądzę. A wysnuwam go zgodnie z twierdzeniem Einsteina: możemy rozwiązać problem/zagadnienie przy użyciu tych samych metod, jakich użyliśmy do jego stworzenia :)

Trafić i przekonać tą garstkę ludzi, statystycznie będącą na granicy błędu pomiaru, można tylko w jeden sposób. Kreatywnością.

I potwierdza to poniższa prezentacja, którą Wam polecam. Prezentacja obejmująca sporą część 304-letniej (wg AdAge) historii reklamy.

Ech… Łezka się kręci jak się takie rzeczy ogląda.

Opublikowany przez Marcin Kalkhoff, dnia 23 grudnia 2008 o 23:24, w kategorii analog and tagged , , , , , , . Zostaw sw�j komentarz lub obejrzyj komentarze innych po linkiem i subskrybuj komentarze subskrypcja RSS do tego wpisu.



hypertasking…

Oglądamy reklamy. Jednocześnie piszemy na komputerze. W tym samym czasie rozmawiamy przez telefon.

Ile jeszcze rzeczy na raz można robić?

Już jakiś czas temu trendwatching.com opisało zjawisko multizadaniowości jaką wymuszają na nas czasy, rodzaj wykonywanej pracy, presja klientów, szefów, udziałowców itd. Działamy jak sprawny system komputerowy, a nasz mózg jak komputer z całkiem niezawodnym oprogramowaniem.

Ale nie o tym chciałem :)

Oglądam sobie film. Jakiś kolejny z gatunku „zabili go i uciekł”. Funduje sobie tani, popularny reset. Przynajmniej częściowy reset. Bo reszta komputera przegrzewa obwody kombinując, jak dobrze zbriefować kreację na nowy projekt, kolejna przegląda wirtualny świat w poszukiwaniu jakiejś inspiracji. Mój syn kolejną godzinę spędza grając w WOW.

Trafiam na spot, który wybija mnie z pracy i wylewa kubeł zimnej wody na rozgrzaną głowę. Chcę Wam go pokazać. Bo dał mi do myślenia, mimo że nie należy do majstersztyku gatunku.

Opublikowany przez Marcin Kalkhoff, dnia 23 listopada 2008 o 1:06, w kategorii analog, trendy and tagged , , , , , , . Zostaw sw�j komentarz lub obejrzyj komentarze innych po linkiem i subskrybuj komentarze subskrypcja RSS do tego wpisu.



dwa tematy…

Mediafun poruszył u siebie temat, który dość istotnie łączy się zagadnieniem, czym na prawdę jest blog.

Obydwa tematy, czyli zarabianie na blogu i konsekwencje „sprzedania się” oraz drugi – czym jest blog – czy to nieobiektywne spojrzenie autora, czy sposób na wydawanie własnego czasopisma, to moim zdaniem jeden i ten sam temat.
Jaka jest geneza bloga? Warto zerknąć na definicję bloga w Wikipedii. Jeśli blog to zapis naszych myśli i opinii, czyli osobista książka/pamiętnik, to dlaczego brać za to pieniądze?
Ale z drugiej strony:
Czy autor książki zarabia na jej pisaniu?
Czy dziennikarz dostaje pieniądze za pisanie artykułów?
Czy fakt otrzymywania pieniędzy czyni autorów mniej wiarygodnymi?
Czy sponsorowanie autora bloga, to coś innego niż płacenie za pracę włożoną w tworzenie treści? Dlaczego jeśli bez problemu akceptujemy reklamy w czasopismach, nie mamy dylematów moralnych płacąc za książkę, to zastanawiamy się nad wiarygodnością sponsorowanego bloga?
A może myślimy tak dlatego, że blog to pamiętnik, czyli osobisty krzyk autora? A że chce to mówić głośno? Jego rzecz. I jego rzecz, że może i/lub chce na tym zarabiać.

Spójrzmy na temat od strony sponsora.
Co sponsoring, czy na blogu może przynieść reklamodawcy? , , marka to nie tylko słowa. To wartości, którymi marketerzy powinni się kierować przy wydawaniu każdej złotówki. Tej dużej – na ATL i tej stosunkowo niewielkiej – na umieszczenie swojego komunikatu w blogu. Każda inwestycja powinna mieć swój sens. I korzyści dla obudwu stron. Dla inwestora i „obdarowanego”.
Jaki blog powinna sponsorować coca-cola, jaki kfc, jaki HP, jaki ceneo, jaki PKO BP, jaki …, jaki … A może w ogóle powinni zapomnieć o blogach?

Drodzy marketerzy – blogi to idealne miejsce na dotarcie do bardzo wąskiej, o ściśle określonych zainteresowaniach grupy. Grupy, która jest bystra, krytyczna, spostrzegawcza, czujna i bardzo często, dość nieufna. Zanim podejmiecie decyzję o sponsorowaniu jakiegokolwiek bloga przeczytajcie wpisy i komentarze. Zastanówcie się, czy autor bloga, swoją wiedzą i autorytetem pomoże, czy zaszkodzi Waszej marce?
Generalnie jestem przeciwny sponsorowaniu blogów z branży marketera (choć pewnie da się znaleźć wyjątki) – jaką wiarygodność będzie miała firma przetwarzająca odpady sponsorująca blog o tematyce ekologicznej? Podobną jak blog o odchudzaniu sponsorowany przez McDonald’s?

Zatem sponsorowanie i umieszczanie reklam na blogach – TAK, ale z głową! Z myślą o marce i wizją efektów. A nie dlatego, że jest trendy.
Większość blogowiczów dłuuugo i ciężko pracowała na swoją BlogoReputację – polecam kilka wpisów i komentarzy u Dominika Kaznowskiego. I teraz ta praca przynosi im efekty. Mogą się tą reputacją podzielić. Jak robią to mądrze, to nie ma dylematów moralnych i nikt się nad wiarygodnością nie będzie zastanawiał. Jak głupio – to szkodzą sobie, reklamodawcy/sponsorowi i tym mądrym. I wiarygodność cierpi.

Opublikowany przez Marcin Kalkhoff, dnia 24 września 2008 o 23:07, w kategorii analog, trendy and tagged , , , , , . Zostaw sw�j komentarz lub obejrzyj komentarze innych po linkiem i subskrybuj komentarze subskrypcja RSS do tego wpisu.



effie awards 2008…

Kto został zwycięzcą Effie 2008?

Wyniki Effie 2008 USA już znamy.

Warto przejrzeć nagrodzone kampanie. Nie wszystkie mają tego cosia. Jedne bardziej, inne mniej. Ale w tej rywalizacji nie o to chodzi. Tu liczy się efektywność.

Jedna z kampanii (1-sze miejsce w kategorii motoryzacja) szczególnie przypadła mi do gustu. Głównie ze względu na wybitnie amerykański sposób komunikacji o japońskim produkcie. Typowy (moim zdaniem) głos amerykańskiego lektora, wieeeelki samochód, potężny silnik, duże przestrzenie…
Po prostu popatrzcie i posłuchajcie:

Niemniej nienagrodzonym zwycięzcą jest YouTube.

Image representing YouTube as depicted in CrunchBase

Ponad połowa kampanii nagrodzonych w konkursie posłużyła się w jakis sposób tym portalem. Kilka marek wykorzystało YT jako swoją platformę TV. Inni wykorzystali YT jako wirusogniazdo…

Opublikowany przez Marcin Kalkhoff, dnia 23 września 2008 o 16:04, w kategorii analog, trendy and tagged , , , . Zostaw sw�j komentarz lub obejrzyj komentarze innych po linkiem i subskrybuj komentarze subskrypcja RSS do tego wpisu.



dziewczynki i chłopcy…

Rosnąca „używalność” serwisów społecznych to ogólnoświatowy . Odchodzimy od naturalnych kontaktów, bo bezpieczniej czujemy się schowani za monitorem własnego komputera? Dlaczego tak się dzieje? To pytanie bardziej do psychologów.
Ten trend sprytnie wykorzystują firmy tworzące coraz to nowe portale społecznościowe oraz właściciele największych światowych „społecznościówek”.
eMarketer zaobserwował, że również w sieci płeć piękna jest znacznie bardziej aktywna. Liczba bardzo młodych użytkowników podwoiła się w ciągu ostatniego roku:

094532.gif

Największy przyrost użytkowników widać w grupie dzieciaków 10-12lat. U chłopców to 112%, u dziewczynek 145%!
Według prognoz do końca 2011 roku wzrośnie o kolejne 50%.

090151.gif

Podobają mi się takie prognozy. Bo kto o nich będzie za 3 lata pamiętał? Kto je potem zweryfikuje? Jednak bez względu na to jak (i czy w ogóle) ktoś będzie miał ochotę to sprawdzać to ważna obserwacja i istotny trend. To wskazówka dla marketerów, że warto zabiegać o dzieciaki.
I wskazówka dla rodziców, że warto dzieci namawiać do większej ilości kontaktów z żywymi ludźmi. Do kontaktów bez pośrednictwa komputera.

Opublikowany przez Marcin Kalkhoff, dnia 2 maja 2008 o 7:38, w kategorii trendy and tagged , , , , . Zostaw sw�j komentarz lub obejrzyj komentarze innych po linkiem i subskrybuj komentarze subskrypcja RSS do tego wpisu.



komóra za friko…

Blyk logo

Telefonia komórkowa za darmo? I to ma odnieść sukces? Na to wygląda.

Pomysł darmowego dzwonienia przez komórki nie jest nowy. Natomiast jakoś nikt nie miał do tej odwagi pory wprowadzić takiej usługi na szeroką skalę. Warto więc uważnie obserwować poczynania eksperymentatorów.
Wirtualny operator – blyk – w ciągu 6 miesięcy w Wielkiej Brytanii pozyskał 100 000 abonentów. Zasada działania jest prosta. Otrzymujesz 217 smsów i 43 minuty na rozmowy miesięcznie w zamian za otrzymywanie reklam – do sześciu dziennie!
Operator kieruje swoja ofertę do młodych ludzi w wieku 16-24 lat.

Opublikowany przez Marcin Kalkhoff, dnia 1 maja 2008 o 14:23, w kategorii analog and tagged , , , , , . Zostaw sw�j komentarz lub obejrzyj komentarze innych po linkiem i subskrybuj komentarze subskrypcja RSS do tego wpisu.




» Next Entries