Jesteś u BrandDoctor'a. Blog jest redagowany przez Marcina Kalkhoff.

podsumowanie roku niepisania bloga…

Ufff. To nie był łatwy rok. Ale nie mam prawa powiedzieć o nim, że był nie udany.

Global Trends analizując 2010-ty i prognozując 2011-ty używa określenia „czynnik K”. K jak knowledge (wiedza) i konnections (połączenie). Nieprawdopodobny wzrost i już właściwie dominacja Facebooka tylko potwierdza tą obserwację. Spróbujcie użyć funkcji eksportu Waszego facebookowego profilu by zobaczyć jak silnie czynnik K oddziaływał na Wasze zawodowe i prywatne życie. Tak – internetowo to był rok facebooka.

Marketingowo to kolejny rok pod egidą jabłuszka. iPad, który mimo usilnych prób krytyki i deprecjonowania jego rewolucyjności, zmienił sposób konsumpcji internetu. Zmienił i wciąż zmienia nawet u tych, którzy go (albo jakiegoś np. Samsungowego odpowiednika) nie mają.

Żyjemy w czasach szybkiego zaspokajania potrzeb, ale również w czasach „jednorazowych”. Nic nas nie zadowala w pełni, nie daje 100% satysfakcji, wciąż chcemy więcej i więcej. Zawodowo to zrozumiałe – presja inwestorów, stereotyp – firma musi się rozwijać, presja konkurencji, to tylko niektóre czynniki stresogenne właścicieli firm. Indywidualnie, prywatnie – to nie do końca dla mnie zrozumiałe. Otoczenie zachowuje się jakby brało udział w wyścigu o kasę, wyścigu, w którym nie ma mety. Naturalna ludzka skłonność do konformizmu wciąga w tą rzekę i popycha w nieokreślonym, pozbawionym indywidualizmu kierunku.

Połączenie tych dwóch czynników daje dość wybuchową i nieprzyjemną mieszankę. Jak nałożymy na to ewidentny kryzys reklamy (w rozumieniu coraz to szerzej zataczającej kręgi siermięgi i braku smaku) to otrzymany wynik jest dość deprymujący. Nie, nie epatuję pesymizmem – uważam, że taki regres jest potrzebny. To jedyna droga poznania, czego i jak NIE należy robić.

Marketing, są już od kilku lat w erze słuchania konsumentów – przynajmniej w teorii. Nieczęsto obserwujemy kampanie kreujące potrzeby, wciąż wszyscy wszystkich chcą zaspokajać, a tym ostatnim wciąż mało. Z całym szacunkiem dla konsumentów – oni nie zawsze wiedzą czego chcą! To nie znaczy, że są głupi. To znaczy, że trzeba im podpowiadać, inspirować, drażnić ich zmysły. I to jest rola marketerów i ich działań komunikacyjnych, reklamowych.

Oczywiście, często jest tak, że to sami podpowiadają, podrzucają marketerom pomysły na produkty, na komunikację. Lecz ilu znacie marketerów, którzy mają odwagę pytać? Ilu, którzy potrafią zadać pytanie i nie zignorować odpowiedzi?

2010 nie był jednak czasem bez ciekawych wydarzeń, bez dobrych reklam, bez ciekawych pomysłów. I zapewne, na swój sposób, był przełomowy dla polskich niesieciowych i sieciowych agencji. Prace polskich firm coraz częściej odnajdujemy na międzynarodowych festiwalach, w międzynarodowych archiwach reklamy (np. Luerzers, Ads of the World), polscy fotografowie (np. Łukasz) pokazują wreszcie swoją moc.

Warto poczytać trendwatching.com, którego „proroctwa” w dużym stopniu się spełniają głównie dzięki międzynarodowemu zasilaniu obserwacjami i umiejętności ich agregowania. Tak, jak opisany już lata temu MassClusivity wciąż trwa, w mojej opinii 2011 stanie w Polsce pod znakiem przenoszenia świata wirtualnego do rzeczywistości oraz krótkowzrocznych, taktycznych , niestrategicznych i bardzo przeze mnie nie lubianych wojen cenowych.

Howgh! I obiecuję poprawę w częstotliwości wpisów!

___

Opublikowany przez Marcin Kalkhoff, dnia 6 stycznia 2011 o 13:02, w kategorii analog, digital, trendy and tagged , , , , , , , . Zostaw swj komentarz lub obejrzyj komentarze innych po linkiem i subskrybuj komentarze subskrypcja RSS do tego wpisu.



axe rozdaje gadgety…

Międzynarodowe marki często posługują się kreacjami i produkcjami wyprodukowanymi poza naszym krajem. Szczególnie to było widoczne kilka lat temu, kiedy jeszcze nie mieliśmy wyspecjalizowanych w produkcji reklamowej ludzi i firm. Dziś się to zmieniło, lecz wciąż sporo oglądanych w telewizji spotów to adaptacje.

(więcej…)

Opublikowany przez Marcin Kalkhoff, dnia 3 maja 2010 o 10:09, w kategorii analog, digital and tagged , , , , , , , , , . Zostaw swj komentarz lub obejrzyj komentarze innych po linkiem i subskrybuj komentarze subskrypcja RSS do tego wpisu.



społeczność w pracy…

Jak duży wpływ na pracę mają nasze internetowe znajomości i przynależność do internetowych społeczności? (więcej…)

Opublikowany przez Marcin Kalkhoff, dnia 29 maja 2009 o 23:49, w kategorii analog and tagged , , , , , . Zostaw swj komentarz lub obejrzyj komentarze innych po linkiem i subskrybuj komentarze subskrypcja RSS do tego wpisu.



kim jestem i co robię…

Czasami spotykam się z pytaniem. Prostym i rzeczowym z pozoru. Ale bardzo trudnym jeśli chcieć na nie w pełni odpowiedzieć.

Pytanie brzmi – co Pan robi? (więcej…)

Opublikowany przez Marcin Kalkhoff, dnia 16 stycznia 2009 o 22:48, w kategorii analog and tagged , , , , . Zostaw swj komentarz lub obejrzyj komentarze innych po linkiem i subskrybuj komentarze subskrypcja RSS do tego wpisu.



sposób na…

Po wyszukaniu frazy „sposób na” pokazuje coś o pryszczach, o spławianiu frajera, o kacu i Alcybiadesie.

A ja chcę o kryzysie. I o sposobach na niego.

W kręgach finansowych często mówi się, że kryzys to najlepszy moment do gigantycznych zarobków. A co sie mówi w kręgach reklamowych? Jakoś niewiele. Bo też niewiele agencji ma na to pomysł. Ich być, albo nie być zależy od budżetów klientów. Niewiele mogą zrobić, aby te budżety powiększyć. A może właśnie w czasie kryzysu mogą? Może właśnie w czasie kryzysu new businessu należy szukać u swoich klientów? Przecież jako agencja nie wydajemy wszystkich pieniędzy klienta z jego budżetu.

A jeśli zarządzamy marką, a mamy wpływ na (średnio) około 20-40% wydatków marketingowych to znaczy, że 60-80% kaski może być wydane wbrew naszym założeniom – tak? Jak często tak się dzieje? Z mojego doświadczenia wynika, że jest na to 50% szans.

I tu właśnie jest duże pole do popisu. Jednak jak sięgnąć po te 60-80%?

Dobudowując kompetencje, uzupełniając zespół, konsolidując i skupiając aktywności marketingowe klienta w jednym miejscu – u nas. Z naszej strony to inwestycja niewielka – ze strony klienta duża oszczędność finansowa i logistyczna – z naszej dodatkowe zyski – ze strony klinta silniejsza i bardziej spójna i marka. Zgadza się? :)

Opublikowany przez Marcin Kalkhoff, dnia 30 listopada 2008 o 19:10, w kategorii analog, trendy and tagged , , , , . Zostaw swj komentarz lub obejrzyj komentarze innych po linkiem i subskrybuj komentarze subskrypcja RSS do tego wpisu.



palę…

Palę już od xx lat. I chcę rzucić. I rzucam.

Na paczce papierosów znalazłem numer telefonu dla tych, którzy chcą rzucić. Trudno o lepsze miejsce na taki komunikat.Zadzwoniłem, umówiłem się i podbudowałem własną motywację. Nie palę.

„Palenie zabija” i tego typu slogany niewiele dają. Dla mnie, czyli dla prawie byłego palacza zawsze najbardziej przekonywujące były sugestywne komunikaty. Bez nachalnej dosłowności i siermiężności. Takie jak na przykład ten:

Trzeba coś więcej?

Nie trzeba, ale można. Można temat potraktować nawet nieco humorystycznie. Na przykład tak:

albo tak:

albo dziwnie i jakoś zupełnie niezrozumiale:

Opublikowany przez Marcin Kalkhoff, dnia 25 listopada 2008 o 17:47, w kategorii analog and tagged , , , . Zostaw swj komentarz lub obejrzyj komentarze innych po linkiem i subskrybuj komentarze subskrypcja RSS do tego wpisu.



mBank, Visa i struś…

Podejdźmy do tematu strategicznie, bo przypadek jest szczególny i ma ewidentne znamiona ZŁEJ strategii.
W ostatnich latach mieliśmy okazję obserwować co najmniej kilka kryzysowych sytuacji związanych z biznesem. Pamiętacie pewnie aferkę Constaru, robaczki Wawela. Teraz mamy coś, co zanosi sie na grubszą aferę. Nie dość, że ludziom poznikały z kont pieniążki (już wróciły) to nikt nie chce za to wziąć odpowiedzialności. Ale po kolei.
Pisałem o stanie mojego mBankowego konta – zostałem 16 razy obciążony tą samą transakcją + 16 fikcyjnych prowizji od wypłat – razem 32 transakcje. Zwrot pieniążków wiązał się z kolejnymi wpisami w transakcjach na koncie – odliczając faktyczną wypłatę z bankomatu – razem całe zamieszanie (oprócz braku dostępu do MOICH pieniędzy) spowodowało wpisanie 62 transakcji! To z kolei spowodowało, że historia rachunku stała się kompletnie nieczytelna!!! Co bank ma zamiar z tym zrobić? Myślę, że nic. Wysłał zawiadomienie o problemach, ale nie poinformował o ich naprawieniu!!! Struś nr 1.
Teraz Visa, czyli strusia nr 2.
Nie dość, że banki o problemie z systemem transakcyjnym Visy w Londynie dowiedziały się od swoich klientów, to dodatkowo (cytuję za dziennikiem.pl) „Małgorzata O’Shaughnessy, dyrektor generalna Visa Europe w Polsce, uważa, że wszystko jest w porządku.” Gratuluję Pani Małgorzato! To jest, moim zdaniem ewidentne podejście monopolistyczne, nie wspominając o kompletnym braku szacunku dla klientów. A klientami Visy są zarówno banki, jak i my, szare żuczki.
Pani Małgorzato – zachęcam Panią do lektury komentarzy do informacji o wydarzeniu np. tu. Pani (strusia) jest najgorszym z możliwych rozwiązań. Może warto pójść na jakiś kurs zarządzania kryzysowego? A może po prostu warto przyznać się do błędu? Polecam szczerość.

Umiejętność zarządzania kryzysem nie jest domeną polskich menedźerów – o tym przekonaliśmy się wielokrotnie. Ile jeszcze trzeba spektakularnych wpadek, porażek, utraty klientów by korporacje/firmy dostrzegły, że taka wiedza jest niezbędna?

Opublikowany przez Marcin Kalkhoff, dnia 18 stycznia 2008 o 9:26, w kategorii analog and tagged , , . Zostaw swj komentarz lub obejrzyj komentarze innych po linkiem i subskrybuj komentarze subskrypcja RSS do tego wpisu.



strategia marketingowa, strategia reklamowa, strategia komunikacji, taktyka, plan – czyli jak odkryć Amerykę?


Czym różni się od taktyki? Strategią Krzysztofa Kolumba było dopłynięcie do Indii. Taktyką było „płynąć wciąż na zachód”

Strategia reklamowa wspomaga plan marketingowy, który z kolei jest częścią biznes planu firmy.
Niestety w realiach dzisiejszego biznesu rzadko kiedy mamy dostęp do planu marketingowego, nie wspominając o biznes planie. Więc rolą stratega jest odkrycie tej „tajemnicy”.
Czego do tego potrzeba? Pełnego obrazu runku, produktu lub usługi i informacji o firmie. Najprostszą formą takiej analizy jest słynny SWOT, który szybko i dość łatwo pozwala ocenić sytuację rynkową. Idealnie jest, gdy dysponujemy badaniami przeprowadzonymi przez firmę/właściciela marki. Dobrze jest również skorzystać z badań TGI, jeśli mamy do nich dostęp.

Strategia reklamowa składa się z trzech głównych części:
1. Ocena – część analityczna
Co dzieje się na rynku? Jaka jest jego historia? Jak jest aktualna sytuacja? Jakie są główne trendy rynkowe? Jak zapowiada się przyszłość? Rozważamy produkt, markę, firmę oraz zachowania/postawy konsumenckie.
2. Działanie – część kreatywna
Jak można wykorzystać główne szanse, jakie zidentyfikowaliśmy? Co zrobić z zagrożeniami? Czy istnieje możliwość skonwertowania zagrożeń na zalety? Co należy zrobić z marką/produktem/firmą?
3. Rekomendacja
Podsumowujemy powyższe rozważania w kilku maksymalnie prostych zdaniach. Wybieramy najbardziej logiczne rozwiązanie. Rekomendujemy i uzasadniamy wybór.

Strategia prowadzi do:

  • pozycjonowania/repozycjonowania marki
  • wykreowania/inwestycji w/wzmocnienia wizerunku marki/produktu
  • stworzenia założeń kreatywnych

Czyli strategia to lont do bomby kreatywnej, to twór inspirujący, to zadrażnienie receptorów!

Strategia reklamowa i/lub strategia komunikacji nie jest strategią/taktyką/planem kreatywnym ani mediowym. Pokazuje możliwy do osiągnięcia cel. Nie narzuca ani rozwiązań kreatywnych, ani rodzaju mediów. Pokazuje możliwości i otwiera furtki.

Kompletna oferta reklamowa powinna zawierać strategię, założenia/rozwiązania kreatywne oraz mediowe.

Opublikowany przez Marcin Kalkhoff, dnia 7 stycznia 2008 o 10:12, w kategorii analog and tagged , , . Zostaw swj komentarz lub obejrzyj komentarze innych po linkiem i subskrybuj komentarze subskrypcja RSS do tego wpisu.