… czy co?
Maciek pisze o jakimś ataku banków. Ja tam żadnego ataku nie widzę. Ot normalne kampanie jesienne. Lokaty i kredyty. Nic specjalnego oprócz mojego żalu nad PKO BP. Dlaczego nie widzę?
Pamiętacie jak brzmiały wiosenne zapowiedzi? Co to się ma zacząć na jesieni? Trzy nowe banki, trzy gigantyczne kampanie i… I cisza. Nic.
No może trochę przesadziłem. Alianz i Alior wyciągali (a może nadal wyciągają) ludzi z innych banków oferując im podobno super warunki finansowe i wyjątkowe wyzwania.
Bardzo czekałem na launchową kampanię Aliora, a tu cały czas cisza. Przestraszyli sie kryzysu finansowego? I pewnie czekają na lepsze czasy. Alior już jakis czas temu odpalił konkurs, w którym rozdaje kaskę za założenie konta. No w sumie to chyba jedyne wyjście, żeby zdobyć klienta na ROR. I swoisty wytrych do przedłużania odpalenia banku. W nieskończoność pewnie się nie da, ale na jakiś czas dziurę zapcha. Oddziałów już trochę mają, brakuje tylko kampanii reklamowej. Strategia też już pewnie napisana leży i czeka na „go for launch”.
Ja umieram z ciekawości co listopad przyniesie, bo w październiku pewnie już będzie cisza i żadnego launchu się nie doczekamy.
Opublikowany przez , dnia 12 października 2008 o 21:01, w kategorii analog and tagged kampania reklamowa, launch, marketer, reklama, strategia. Zostaw sw�j komentarz lub obejrzyj komentarze innych po linkiem i subskrybuj komentarze subskrypcja RSS do tego wpisu.
Było tak fajnie.
Do tej pory komunikacja PKO BP była spójna i świeża. Dobrze, książkowo wręcz, odnawiała wizerunek jednego z największych banków. Cały ATL miał jedną, wspólną i klarowną myśl. Każdy kolejny komunikat wspierał poprzedni. Szacun dla Scholz&Friends.
Ale dla Lowe GGK (mimo że to duża i szacowna agencja, mimo że zatrudnia na prawdę fajnych i kreatywnych ludzi, mimo że ma dobry dział strategii) nie mam słów pochwały. Wyprodukowali jakiegoś produktowego dziwoląga odrzucając cały (2 letni bodaj) wysiłek banku i agencji, włożony w postawienie tej instytucji na komunikacyjne nogi. Po pierwsze mnie to dziwi, po drugie, trochę mi żal. Bo mieliśmy na rynku kolejny (pierwszy to TPSA), dobry przykład baaaardzo dużej instytucji, która popisała się odwagą w zmianie wizerunku. Takim spotem (nie, nie mam zastrzeżeń co do jakości produkcji, czyli do Platige Image) można szybko ten wysiłek (i niemałe pieniądze) po prostu zmarnować. Co z tego, że produkt wygląda dobrze (choć jak sie przyjrzymy to jest niezłą ściemą) i pewnie świetnie sie sprzeda? Sprzeda się bo cyferki ma duże i wyraźne, a nie dlatego, że ktoś ma ambicje podrabiać Lucasa! Ludziska się na te cyferki złapią, do banku z walizką polecą, bo nie zauważą, że trzeba kaskę na 1,5 roku zostawić i niekoniecznie te 10,5 się wypije…
Ale samo istnienie dobrego produktu to nie strategia komunikacji. Ten spot jest jak chochlik drukarski w połowie książki. Chochlik który spowodował, ze mamy jakiś fragment z zupełnie innej bajki. Jak długi? To się okaże.
Czuję się w obowiązku spot pokazać, choć robię to niechętnie, bo mnie jego antystrategiczność drażni. Wrrrrrrrr!
Że coś się w banku i/lub agencji złego dzieje można było zaobserwować wcześniej. Były symptomy. Najpierw przetarg wygrany przez kilka agencji na raz (czemu przez kilka?), potem lekko dziwna, odstająca od wcześniejszych, produkcja z Beatą Kozidrak. Co prawda jeszcze w linii „crazy” ale już jakoś inaczej.
Miało być tak pięknie, a wyszło…
Opublikowany przez , dnia 25 września 2008 o 19:31, w kategorii analog and tagged kampania reklamowa, komunikacja, koncept, marketer, reklama, strategia. Zostaw sw�j komentarz lub obejrzyj komentarze innych po linkiem i subskrybuj komentarze subskrypcja RSS do tego wpisu.
Mediafun poruszył u siebie temat, który dość istotnie łączy się zagadnieniem, czym na prawdę jest blog.
Obydwa tematy, czyli zarabianie na blogu i konsekwencje „sprzedania się” oraz drugi – czym jest blog – czy to nieobiektywne spojrzenie autora, czy sposób na wydawanie własnego czasopisma, to moim zdaniem jeden i ten sam temat.
Jaka jest geneza bloga? Warto zerknąć na definicję bloga w Wikipedii. Jeśli blog to zapis naszych myśli i opinii, czyli osobista książka/pamiętnik, to dlaczego brać za to pieniądze?
Ale z drugiej strony:
Czy autor książki zarabia na jej pisaniu?
Czy dziennikarz dostaje pieniądze za pisanie artykułów?
Czy fakt otrzymywania pieniędzy czyni autorów mniej wiarygodnymi?
Czy sponsorowanie autora bloga, to coś innego niż płacenie za pracę włożoną w tworzenie treści? Dlaczego jeśli bez problemu akceptujemy reklamy w czasopismach, nie mamy dylematów moralnych płacąc za książkę, to zastanawiamy się nad wiarygodnością sponsorowanego bloga?
A może myślimy tak dlatego, że blog to pamiętnik, czyli osobisty krzyk autora? A że chce to mówić głośno? Jego rzecz. I jego rzecz, że może i/lub chce na tym zarabiać.
Spójrzmy na temat od strony sponsora.
Co sponsoring, czy reklama na blogu może przynieść reklamodawcy? Strategia, pozycjonowanie, marka to nie tylko słowa. To wartości, którymi marketerzy powinni się kierować przy wydawaniu każdej złotówki. Tej dużej – na ATL i tej stosunkowo niewielkiej – na umieszczenie swojego komunikatu w blogu. Każda inwestycja powinna mieć swój sens. I korzyści dla obudwu stron. Dla inwestora i „obdarowanego”.
Jaki blog powinna sponsorować coca-cola, jaki kfc, jaki HP, jaki ceneo, jaki PKO BP, jaki …, jaki … A może w ogóle powinni zapomnieć o blogach?
Drodzy marketerzy – blogi to idealne miejsce na dotarcie do bardzo wąskiej, o ściśle określonych zainteresowaniach grupy. Grupy, która jest bystra, krytyczna, spostrzegawcza, czujna i bardzo często, dość nieufna. Zanim podejmiecie decyzję o sponsorowaniu jakiegokolwiek bloga przeczytajcie wpisy i komentarze. Zastanówcie się, czy autor bloga, swoją wiedzą i autorytetem pomoże, czy zaszkodzi Waszej marce?
Generalnie jestem przeciwny sponsorowaniu blogów z branży marketera (choć pewnie da się znaleźć wyjątki) – jaką wiarygodność będzie miała firma przetwarzająca odpady sponsorująca blog o tematyce ekologicznej? Podobną jak blog o odchudzaniu sponsorowany przez McDonald’s?
Zatem sponsorowanie i umieszczanie reklam na blogach – TAK, ale z głową! Z myślą o marce i wizją efektów. A nie dlatego, że jest trendy.
Większość blogowiczów dłuuugo i ciężko pracowała na swoją BlogoReputację – polecam kilka wpisów i komentarzy u Dominika Kaznowskiego. I teraz ta praca przynosi im efekty. Mogą się tą reputacją podzielić. Jak robią to mądrze, to nie ma dylematów moralnych i nikt się nad wiarygodnością nie będzie zastanawiał. Jak głupio – to szkodzą sobie, reklamodawcy/sponsorowi i tym mądrym. I wiarygodność cierpi.
Opublikowany przez , dnia 24 września 2008 o 23:07, w kategorii analog, trendy and tagged komunikacja, marketer, pozycjonowanie, reklama, strategia, trend. Zostaw sw�j komentarz lub obejrzyj komentarze innych po linkiem i subskrybuj komentarze subskrypcja RSS do tego wpisu.
Rosnąca „używalność” serwisów społecznych to ogólnoświatowy trend. Odchodzimy od naturalnych kontaktów, bo bezpieczniej czujemy się schowani za monitorem własnego komputera? Dlaczego tak się dzieje? To pytanie bardziej do psychologów.
Ten trend sprytnie wykorzystują firmy tworzące coraz to nowe portale społecznościowe oraz właściciele największych światowych „społecznościówek”.
eMarketer zaobserwował, że również w sieci płeć piękna jest znacznie bardziej aktywna. Liczba bardzo młodych użytkowników podwoiła się w ciągu ostatniego roku:

Największy przyrost użytkowników widać w grupie dzieciaków 10-12lat. U chłopców to 112%, u dziewczynek 145%!
Według prognoz do końca 2011 roku wzrośnie o kolejne 50%.

Podobają mi się takie prognozy. Bo kto o nich będzie za 3 lata pamiętał? Kto je potem zweryfikuje? Jednak bez względu na to jak (i czy w ogóle) ktoś będzie miał ochotę to sprawdzać to ważna obserwacja i istotny trend. To wskazówka dla marketerów, że warto zabiegać o dzieciaki.
I wskazówka dla rodziców, że warto dzieci namawiać do większej ilości kontaktów z żywymi ludźmi. Do kontaktów bez pośrednictwa komputera.
Opublikowany przez , dnia 2 maja 2008 o 7:38, w kategorii trendy and tagged badania, internet, marketer, reklama, trend. Zostaw sw�j komentarz lub obejrzyj komentarze innych po linkiem i subskrybuj komentarze subskrypcja RSS do tego wpisu.

Telefonia komórkowa za darmo? I to ma odnieść sukces? Na to wygląda.
Pomysł darmowego dzwonienia przez komórki nie jest nowy. Natomiast jakoś nikt nie miał do tej odwagi pory wprowadzić takiej usługi na szeroką skalę. Warto więc uważnie obserwować poczynania eksperymentatorów.
Wirtualny operator – blyk – w ciągu 6 miesięcy w Wielkiej Brytanii pozyskał 100 000 abonentów. Zasada działania jest prosta. Otrzymujesz 217 smsów i 43 minuty na rozmowy miesięcznie w zamian za otrzymywanie reklam – do sześciu dziennie!
Operator kieruje swoja ofertę do młodych ludzi w wieku 16-24 lat.
Opublikowany przez , dnia 1 maja 2008 o 14:23, w kategorii analog and tagged komunikacja, konsument, marketer, reklama, strategia, trend. Zostaw sw�j komentarz lub obejrzyj komentarze innych po linkiem i subskrybuj komentarze subskrypcja RSS do tego wpisu.