Jesteś u BrandDoctor'a. Blog jest redagowany przez Marcina Kalkhoff.

o autorze… [pl]

BrandDoctor doradza markom. Strategicznie.

Tworzy, wymyśl i odkrywa miejsca i przestrzenie dla marek. Pisze, przekonuje i wdraża strategie komunikacji.

BrandDoctor konsultuje i szkoli. Tak, że oczy się szeroko otwierają!

Potrzebujesz więcej informacji? Skontaktuj się! Kliknij tu.

branddoctor_pill

I kilka o autorze:

Ponad 15 lat doświadczenia w doradztwie strategicznym, marketingu i reklamie.

Kompetencje w zakresie budowania i zarządzania marką, planowania i realizacji działań komunikacyjnych, systemów CRM, programów lojalnościowych i kreowania konceptów strategicznych i kreatywnych.

W czasie kariery zawodowej odpowiedzialny zarówno za działania i strategie w marketingu internetowym jaki i tradycyjnym w sektorach zarówno B2C jak i B2B.
Posiada umiejętności przystosowania się do nowych warunków, wyjścia poza schematy i ograniczenia. Szybko wdraża do zawodowej praktyki nowe pomysły, technologie i rozwiązania. Zaangażowany menedżer i motywator zespołu z dużym doświadczeniem i umiejętnościami prezentacyjnymi. Ma proaktywne podejście do zadań dotyczących rozwoju organizacji – jej zdolności operacyjnych, rentowności, oraz jakości świadczonych usług.

Specjalność: koncepty strategiczne, kreatywność, budowanie relacji i motywowanie zespołu, marketing, , obsługa klienta.

Kliknij tu by przeczytać najaktualniejsze wpisy.

___________________________________

Opublikowany przez Marcin Kalkhoff, dnia 15 kwietnia 2009 o 12:33, w kategorii and tagged , , , , , , , , , , , . Zostaw swj komentarz lub obejrzyj komentarze innych po linkiem i subskrybuj komentarze subskrypcja RSS do tego wpisu.



uff…

Trochę mnie nie było…

Nie dlatego, żeby nic ciekawego się nie działo. Działo sie sporo. Wytłumaczeniem, nie jest też chroniczny brak czasu. Prawda jest taka, że po prostu brakowało mi inspiracji do pisania. (więcej…)

Opublikowany przez Marcin Kalkhoff, dnia 8 kwietnia 2009 o 10:58, w kategorii analog and tagged , , , , , , , . Zostaw swj komentarz lub obejrzyj komentarze innych po linkiem i subskrybuj komentarze subskrypcja RSS do tego wpisu.



żyjzdrowo…

Żyj zdrowo. Ile razy słyszeliśmy to hasło i ile razy próbowaliśmy? Ile razy się nie udało? Przyznam szczerze, że mi wielokrotnie.

Ale to się zmienia i może dlatego wpisów mniej. Mniej komputera, więcej kontaktów w realu, dużo świeżego powietrza, sporo ruchu. Oj to wciąga! I jest całkiem fajne!

Nie dość, że odczułem to na własnej skórze, to jak się okazuje, robi się o tym całkiem sympatyczne kampanie.

I to finansowane przez Ministerstwo Zdrowia!

Nie, nie nasze Ministerstwo niestety. Chodzi o brytyjski NHS, który jak rozumiem jest angielskim odpowiednikiem naszego NFZetu.

Tenże NHS sfinansował kampanię – chyba należałoby ją nazwać społeczną – promującą zdrowy tryb życia. Przygotowany spot jest oczywiście tylko jej drobną cząstką. Ale warto na niego zerknąć bo to cieplutki, bajkowy może trochę, filmik.

Osią kampanii jest strona internetowa o charakterze poradnikowym www.change4life.com. W przeciwieństwie do NHS już niestety tylko po angielsku :(

A temat – zdrowo odżywianie, więcej ruchu, dłuższe życie – mimo, że okropnie banalny BARDZO aktualny.

Doczekamy się kiedyś u nas takiego strategicznego myślenia?

Opublikowany przez Marcin Kalkhoff, dnia 14 stycznia 2009 o 19:00, w kategorii analog and tagged , , , . Zostaw swj komentarz lub obejrzyj komentarze innych po linkiem i subskrybuj komentarze subskrypcja RSS do tego wpisu.



hypertasking…

Oglądamy reklamy. Jednocześnie piszemy na komputerze. W tym samym czasie rozmawiamy przez telefon.

Ile jeszcze rzeczy na raz można robić?

Już jakiś czas temu trendwatching.com opisało zjawisko multizadaniowości jaką wymuszają na nas czasy, rodzaj wykonywanej pracy, presja klientów, szefów, udziałowców itd. Działamy jak sprawny system komputerowy, a nasz mózg jak komputer z całkiem niezawodnym oprogramowaniem.

Ale nie o tym chciałem :)

Oglądam sobie film. Jakiś kolejny z gatunku „zabili go i uciekł”. Funduje sobie tani, popularny reset. Przynajmniej częściowy reset. Bo reszta komputera przegrzewa obwody kombinując, jak dobrze zbriefować kreację na nowy projekt, kolejna przegląda wirtualny świat w poszukiwaniu jakiejś inspiracji. Mój syn kolejną godzinę spędza grając w WOW.

Trafiam na spot, który wybija mnie z pracy i wylewa kubeł zimnej wody na rozgrzaną głowę. Chcę Wam go pokazać. Bo dał mi do myślenia, mimo że nie należy do majstersztyku gatunku.

Opublikowany przez Marcin Kalkhoff, dnia 23 listopada 2008 o 1:06, w kategorii analog, trendy and tagged , , , , , , . Zostaw swj komentarz lub obejrzyj komentarze innych po linkiem i subskrybuj komentarze subskrypcja RSS do tego wpisu.



mało…

Bardzo często spotykam się z klientami. Powodem jest przeważnie jakiś przetarg reklamowy. A to na kampanię, a to na obsługę, a to na strategię. I za każdym razem szokuje mnie jedna rzecz.

Klienci nie chcą ujawniać swoich budżetów reklamowych.

Jak ktoś ma spory budżet to tłumaczy to mniej więcej tak: jak powiemy to nam od razu wlepią telewizor i powiedzą, że rozwiązaniem naszej zagwostki jest kampania ATL + BTL + + + +. A jak nie powiemy to może się bardziej wysilą i zrobią coś fajniejszego.

Jak nie ma za dużo pieniążków to klient mówi: nie chcę się przyznawać, bo nic ciekawego nie dostanę w zamian, a tak, to jak mi przygotują coś na maxa to sobie wybiorę to, co mi się podoba i na co mnie stać.

Skutek jest taki, że ani jedni, ani drudzy nie otrzymują tego co chcą, agencje nie mają pojęcia jak odpowiadać na problemy marki itp. itd. I w ogóle wszystko jest nie na temat.

Pat na życzenie zleceniodawcy.

Od dawien dawna, jak starą jest sztuka reklamowa najskuteczniejszym działaniem było na prawdę partnerskie traktowanie agencji – jak sobie wybieram lekarza to mu ufam i niczego przed nim nie ukrywam. Jak mam mało kaski to nie dostanę lifingu twarzy, tylko o krem na zmarszczki! Podobnie w reklamie: jak mam mało kaski to mądry partner nie wyda jej całej na spot. Tylko się zmóżdży i wymyśli coś, co klientowi i agencji przyniesie korzyść. Takie niskobudżetowe case’y znajdziemy w każdej książce o reklamie napisanej przez kogoś ze strony agencji – u Fallona, u Wuperfurtha i u Ogilviego na przykład.

Ale po co ten wstęp? A po to aby wspomnieć o moim ulubionym sposobie na niskobudżetowe produkcje, które markom/klientom robią czasami dużo lepiej niż superprodukcje firmowe i emisje w SuperBowl. Jaki to sposób? Banał. To kreatywność.

Jestem bardzo częstym gościem bloga I Believe in Advertising, bo ja też believe! Ktoś kto szuka na prawdę dobrej i „smart” kreacji znajdzie tam mnóstwo inspiracji. Dobrze opisanej i skatalogowanej.

Przytoczę moje dwa ulubione layouty – pierwszy to prasa, drugi to ambient w samolocie…

Nie trzeba nic więcej, bo liczy się POMYSŁ!

Opublikowany przez Marcin Kalkhoff, dnia 20 listopada 2008 o 20:12, w kategorii analog, trendy and tagged , , , , , , , , . Zostaw swj komentarz lub obejrzyj komentarze innych po linkiem i subskrybuj komentarze subskrypcja RSS do tego wpisu.



doczekałem się…

Już kilkukrotnie pisałem coś o nowych bankach. I moim wyczekiwaniu na ich .

No i się doczekałem. Jutro, czyli 17go listopada 2008 startuje kampania Aliora. Spot widziałem – zresztą każdy może go sobie zobaczyć, jeśli bardzo chce. Ale ostrzegam, że trzeba bardzo chcieć.

Kilka miesięcy temu Alior rozpisał konkurs obiecując swoim przyszłym klientom 100zł na każde nowo otwarte konto. Jako, że stronkę organizował Artegence, to zgodnie ze swoim pozycjonowaniem i tradycją stworzona została też jakaś społeczność. Nie bardzo wiem czemu ma służyć, ale to się może rozwinie.

Wróćmy do spotu. Może to kwestia, że spodziewałem się czegoś na prawdę wow!, a może już sie po prostu znudziłem, bo ten teasing trwał za długo? Zobaczcie:

Nie bardzo chce mi się komentować ten spot, bo niczego w nim szczególnego nie ma. Ot spot, jak spot. Choć może jedno powiem – podoba mi się claim banku. Ale nie trzeba do jego wygłoszenia 45 sekund…

Warto poczytać komentarze przy spocie (YT kanał AliorTV), które aż za bardzo wskazują na działania buzz marketingowe – zresztą niektóre z nich taką mają treść!

Ciekawe, co będzie dalej. Jaki będzie napływ klientów i co się Aliorowi uda osiągnąć.

Opublikowany przez Marcin Kalkhoff, dnia 15 listopada 2008 o 16:32, w kategorii analog and tagged , , , , , , . Zostaw swj komentarz lub obejrzyj komentarze innych po linkiem i subskrybuj komentarze subskrypcja RSS do tego wpisu.



konsekwentnie…

Lata temu – kiedy to było? – wszyscy z podziwem oglądaliśmy wesołą animację kukurydzy.

Czemu z zachwytem? Chyba się nie mylę, że była to jedna z pierwszych lub pierwsza polska , w której użyto warstwy muzycznej z bardzo znanego utworu. I zaśpiewano go po polsku.

Deszczowa piosenka to chyba najbardziej znana melodia z musicalu. Wspaniały kawałek wielkiej i radosnej muzyki. Została skomponowana do filmu Hollywood Revue w 1929 roku. Ponownie wykorzystano ją w filmie Deszczowa piosenka (reż. Stanley Donen i Gene Kelly, prem. 7 września 1953 roku). Warto obejrzeć te słynne kadry.

Bonduelle ładnie i równie wesoło zaadoptowało muzykę dopisując polskie słowa. Powstała wesoła i bardzo produktowa reklama:

Jakiś czas później, a tak na prawdę dużo później (w mojej ocenie 2-3 lata) Bonduelle wyemitowało kolejny spot oparty na jednym ze słynniejszych rock&roll’i. Oto oryginał:

A to „adaptacja” Bonduelle:

Ostatnia produkcja jest zaczerpnięta z…
Czy jest ktoś kto nie zna tego kawałka? Bo tacy, co nie oglądali musicalu, pewnie się znajdą…

Co z tym zrobiła kukurydza?

Jak się na te spoty patrzy razem to wyraźnie widać ciągłość i jedną spójną myśl. Mimo, że animacje są ciut różne bo coraz dojrzalsze. Czuć ten sam klimat i ten sam ciepły, miły dla uszu i poruszający nogi, humor.

I ostatnie pytanie. Dlaczego o tym piszę?

Powód jest prosty. Podoba mi się i cieszy mnie to, że konsekwentnie realizuje pomysł strategiczny i utrzymuje . Niewiele jest w Polsce przykładów takiej i tak długotrwałej konsekwencji.

Czytelnikom, sobie i reklamozjadaczom życzę kolejnego spotu do kolekcji. I tu delikatna sugestia.
Może nie koniecznie ten kawałek, ale na pewno ten musical:

Opublikowany przez Marcin Kalkhoff, dnia 20 października 2008 o 17:58, w kategorii analog and tagged , , , , , , , . Zostaw swj komentarz lub obejrzyj komentarze innych po linkiem i subskrybuj komentarze subskrypcja RSS do tego wpisu.



prawdziwy świat…

…czyli o uzależnieniach ciąg dalszy.

Jakoś chyba przypadkiem wciąż trafiam na dwa tematy. Ekologię i uzależnienie od internetu. O ekologii będzie później, choć to bardzo modny ostatnio temat. Lecz na tyle obszerny, że warto mu poświęcić więcej miejsca i osobny artykuł.

A więc wracamy do internetu. A w zasadzie do uzupełniania naszego internetowego życia światem realnym. Chyba to już dość poważny temat, skoro na jego kanwie kręci się spoty reklamowe. Spoty, które namawiają do wyjścia poza wirtualny świat. Spoty, które pokazują, że real może być bardziej fascynujący od życia wirtualnego.

Opublikowany przez Marcin Kalkhoff, dnia 19 października 2008 o 18:19, w kategorii analog and tagged , , , . Zostaw swj komentarz lub obejrzyj komentarze innych po linkiem i subskrybuj komentarze subskrypcja RSS do tego wpisu.



uzależnieni…

Jakoś się po blogach i mediach przetacza temat uzależnień. Po mediach w związku z tymi sklepami z legalnymi używkami, a po blogach o jakimś dziwnym związku z internetem.

Ze smutkiem skonstatowałem, że też zaliczam się do grupy uzależnionych. Nie, nie od narkotyków i/lub używek. Od intenetu. czyli od maila, od www, od czytania blogów itd. I spodobało mi się to podejście Dominika, to też fajnie zadrażniło receptory.

Nawet tygodniowy odwyk nie bardzo mi pomógł. Może o tyle pomógł, o ile poczułem, że to odwyk i uświadomiłem sobie uzależnienie. No, podobno świadomość też coś znaczy i jest pierwszym krokiem w leczeniu. Ale ja mam 2 uzależnienia! Primo , secundo telefon. To drugie robi się coraz bardziej tym pierwszym :)

Problem w tym, że nie chcę się leczyć. I szukam powodów dlaczego nie wymagam leczenia. I jak szukam to trafiam na różne dziwne rzeczy. Wśród tych dziwnych są też fajne. I taką fajną się z Wami podzielę.

To świeża produkcja dla …

Opublikowany przez Marcin Kalkhoff, dnia 17 października 2008 o 15:14, w kategorii analog and tagged , , , , . Zostaw swj komentarz lub obejrzyj komentarze innych po linkiem i subskrybuj komentarze subskrypcja RSS do tego wpisu.



banki się boją…

… czy co?
Maciek pisze o jakimś ataku banków. Ja tam żadnego ataku nie widzę. Ot normalne kampanie jesienne. Lokaty i kredyty. Nic specjalnego oprócz mojego żalu nad PKO BP. Dlaczego nie widzę?
Pamiętacie jak brzmiały wiosenne zapowiedzi? Co to się ma zacząć na jesieni? Trzy nowe banki, trzy gigantyczne kampanie i… I cisza. Nic.
No może trochę przesadziłem. Alianz i Alior wyciągali (a może nadal wyciągają) ludzi z innych banków oferując im podobno super warunki finansowe i wyjątkowe wyzwania.

Bardzo czekałem na launchową kampanię Aliora, a tu cały czas cisza. Przestraszyli sie kryzysu finansowego? I pewnie czekają na lepsze czasy. Alior już jakis czas temu odpalił konkurs, w którym rozdaje kaskę za założenie konta. No w sumie to chyba jedyne wyjście, żeby zdobyć klienta na ROR. I swoisty wytrych do przedłużania odpalenia banku. W nieskończoność pewnie się nie da, ale na jakiś czas dziurę zapcha. Oddziałów już trochę mają, brakuje tylko kampanii reklamowej. też już pewnie napisana leży i czeka na „go for ”.

Ja umieram z ciekawości co listopad przyniesie, bo w październiku pewnie już będzie cisza i żadnego launchu się nie doczekamy.

Opublikowany przez Marcin Kalkhoff, dnia 12 października 2008 o 21:01, w kategorii analog and tagged , , , , . Zostaw swj komentarz lub obejrzyj komentarze innych po linkiem i subskrybuj komentarze subskrypcja RSS do tego wpisu.



granica…

Od kilku dni przez znakomitą większość blogów przewija się temat diesel’owego wirusa.
Różne sa komentarze, różne opinie. Jedni mówią fajne, drudzy, że plagiat, trzeci że obrzydliwe i nawet screenshota (sic! :) ) nie pokażą. Jeszcze inni zastanawiają się, czy wrzucony na jutjubowe wideohurtownie spot zostanie, czy nie zostanie zbanowany. No to i ja w końcu szaleństwu ulegam. I swoje 3 grosze do ogólnego zgiełku muszę dorzucić.

Najpierw prosty komentarz – mi się spot NIE PODOBA. Choć idealnie wpasowuje się w wszechogarniającej pornografii jakąś granicę przesuwa (przekracza?).
Ja rozumiem i popieram Troutowskie „differentiate or die”, ale ten spot jest już chyba lekką przesadą (a może za stary jestem, albo niedzisiejszy?). Nie jestem pruderyjny i niejedno w życiu widziałem, ale uważam, że jest pewna linia, po której przekroczeniu jest… pusto, dziura, przepaść. No bo pomyślcie, co będzie następne? Zlikwidujemy rysunki? A może celebrytem nowego banku powinien zostać „ogier” (czy jak go tam nazwać) z poniższej reklamy firmy Amica?

Wiemy doskonale z ogólnodostępnych badań percepcji reklam, że najlepiej sprzedają: seks, dzieci i zwierzęta (kolejność przypadkowa). I jak do tej pory wszyscy marketerzy umiejętnie tzn. z gustem, bez przekraczania barier smaku, te wykorzystywali. Jedni opierali komunikację na delikatnej erotyce, inni budowali marki wykorzystując urocze, półroczne bobasy, jeszcze inni fajne psy mieszali z farbami. Marketerzy na tym korzystali, konsumenci chętnie oglądali spoty i kupowali produkty. Agencje zarabiały. I powinno tak zostać.

Z drugiej strony już nasi pradziadowie wiedzieli, że najlepszą kasę robi się na ludzkim nieszczęściu i/lub snobizmie. Jak to wszystko zmiksujemy to wyjdzie np. pasztet w postaci reklamy high-endowego domu pogrzebowego, w którym wykorzystany zostanie… sami sobie dopowiedzcie. Brr…

Spot Diesel’a nie jest dla mnie ani śmieszny, ani zachęcający.

Fakt – zapamiętywalny to on jest. Ale do mnie, nie dość, że nie przemawia, to raczej mnie od marki odpycha. Bo zamiast ostrej rypanki wolę… to już nie temat na bloga o reklamie ;)

Opublikowany przez Marcin Kalkhoff, dnia 29 września 2008 o 22:08, w kategorii analog, trendy and tagged , , , . Zostaw swj komentarz lub obejrzyj komentarze innych po linkiem i subskrybuj komentarze subskrypcja RSS do tego wpisu.



szkoda…

Było tak fajnie.
Do tej pory PKO BP była spójna i świeża. Dobrze, książkowo wręcz, odnawiała wizerunek jednego z największych banków. Cały ATL miał jedną, wspólną i klarowną myśl. Każdy kolejny komunikat wspierał poprzedni. Szacun dla Scholz&Friends.

Ale dla Lowe GGK (mimo że to duża i szacowna agencja, mimo że zatrudnia na prawdę fajnych i kreatywnych ludzi, mimo że ma dobry dział strategii) nie mam słów pochwały. Wyprodukowali jakiegoś produktowego dziwoląga odrzucając cały (2 letni bodaj) wysiłek banku i agencji, włożony w postawienie tej instytucji na komunikacyjne nogi. Po pierwsze mnie to dziwi, po drugie, trochę mi żal. Bo mieliśmy na rynku kolejny (pierwszy to TPSA), dobry przykład baaaardzo dużej instytucji, która popisała się odwagą w zmianie wizerunku. Takim spotem (nie, nie mam zastrzeżeń co do jakości produkcji, czyli do Platige Image) można szybko ten wysiłek (i niemałe pieniądze) po prostu zmarnować. Co z tego, że produkt wygląda dobrze (choć jak sie przyjrzymy to jest niezłą ściemą) i pewnie świetnie sie sprzeda? Sprzeda się bo cyferki ma duże i wyraźne, a nie dlatego, że ktoś ma ambicje podrabiać Lucasa! Ludziska się na te cyferki złapią, do banku z walizką polecą, bo nie zauważą, że trzeba kaskę na 1,5 roku zostawić i niekoniecznie te 10,5 się wypije…
Ale samo istnienie dobrego produktu to nie komunikacji. Ten spot jest jak chochlik drukarski w połowie książki. Chochlik który spowodował, ze mamy jakiś fragment z zupełnie innej bajki. Jak długi? To się okaże.
Czuję się w obowiązku spot pokazać, choć robię to niechętnie, bo mnie jego antystrategiczność drażni. Wrrrrrrrr!

Że coś się w banku i/lub agencji złego dzieje można było zaobserwować wcześniej. Były symptomy. Najpierw przetarg wygrany przez kilka agencji na raz (czemu przez kilka?), potem lekko dziwna, odstająca od wcześniejszych, produkcja z Beatą Kozidrak. Co prawda jeszcze w linii „crazy” ale już jakoś inaczej.

Miało być tak pięknie, a wyszło…

Opublikowany przez Marcin Kalkhoff, dnia 25 września 2008 o 19:31, w kategorii analog and tagged , , , , , . Zostaw swj komentarz lub obejrzyj komentarze innych po linkiem i subskrybuj komentarze subskrypcja RSS do tego wpisu.




» Next Entries