Brzmi jak wynik meczu polskiej reprezentacji piłki nożnej w jakiśtam eliminacjach do czegośtam. Ale jest wynikiem określającym przewagę #facebook-a nad #twitter-em. Ilościową. I moim zdaniem wyłącznie ilościową.
Przyznaję się, że ja #facebook-a nie rozumiem. Mam tam konto i staram się coś tam na nim robić, ale… Usabilty jest jakoś nie dla mnie, a te wszystkie aplikacje, gry, rankingi, konkursy, podarunki, wojny wprowadzają takie zamieszanie, że strona główna jest dla mnie kompletnie nieczytelna. Może jestem chory na PESEL? Niemniej coś te 300 milionów ludzi przyciągnęło i trzyma. Weźmy również pod uwagę, że w aplikacjach mobilnych #facebook-a używa 65mln osób. 6,5 raza więcej niż #twitter-a. Cyfry mówią za siebie. Zapewne powalającą przewagę ilościową ma również #sledzik nad #blip-em. #sledzik-a użyłem może dwa razy. Testowo. I kilka razy zajrzałem. Po co to wszystko piszę?
- Bo zastanawia mnie przyszłość tych wszystkich pseudo-społecznościowych serwisów – muszę jakąś nazwę na to wykombinować (drażni mnie to przydługie słowo na s…).
- Bo jak patrzę na rozwój #facebook-a to żal mi #twitter-a i nie chciałbym by zniknął (#twitter).
A co #facebook robi? Ano sporo! Tak dla przykładu:
- w kwietniu udostępnił API,
- w czerwcu pozwolił wysyłać wiadomości każdemu (jak w #twitter-ze) i uprościł adresy użytkowników,
- w sierpniu umożliwił wyszukiwanie wszędzie (także na tablicach nieznajomych),
- we wrześniu umożliwił pisanie z @ i odpalił wersję lite (na razie beta).
To wszystko oznacza, że goni/naśladuje #twitter-a powoli wdrażając jego proste i przejrzyste funkcjonalności. Ale czemu duży kopiuje mniejszego? Czyżby dlatego, że stał się za duży i za skomplikowany?
Do czego to wszystko prowadzi? Rozsądek podpowiada, że #twitter straci popularność na rzecz facebooka i…? Ale marketing, reklama i historia brandingu wskazują, że nawet bardziej możliwa jest wersja dokładnie odwrotna. Tzn, że wielkość i potęga spowodują utratę sterowności, a stopień skomplikowania i mnogość funkcji tak duża, że #facebook będzie po prostu nieczytelny.
Patrząc na proste, w sumie zasady rządzące ludzkim umysłem sądzę, że #twitter i jemu podobne aplikacje przetrwają bo już zdobyły właściwe i trwałe miejsce w naszym mózgu, a gigantyczny #facebook tak się rozmyje jako marka, że ludzie o nim zapomną.
I bez względu na to, jak użytkownicy #facebook-a będą się śmiać z #twitter-owców lub na odwrót, tylko jeden przetrwa, I to ten łatwiejszy, prostszy i bardziej przejrzysty. Strategicznie bardziej przejrzysty i zrozumiały.
Tagi: brand, twitter, digital, reklama, branding