Jesteś u BrandDoctor'a. Blog jest redagowany przez Marcina Kalkhoff.

granica…

Od kilku dni przez znakomitą większość blogów przewija się temat diesel’owego wirusa.
Różne sa komentarze, różne opinie. Jedni mówią fajne, drudzy, że plagiat, trzeci że obrzydliwe i nawet screenshota (sic! :) ) nie pokażą. Jeszcze inni zastanawiają się, czy wrzucony na jutjubowe wideohurtownie spot zostanie, czy nie zostanie zbanowany. No to i ja w końcu szaleństwu ulegam. I swoje 3 grosze do ogólnego zgiełku muszę dorzucić.

Najpierw prosty komentarz – mi się spot NIE PODOBA. Choć idealnie wpasowuje się w trend wszechogarniającej pornografii jakąś granicę przesuwa (przekracza?).
Ja rozumiem i popieram Troutowskie „differentiate or die”, ale ten spot jest już chyba lekką przesadą (a może za stary jestem, albo niedzisiejszy?). Nie jestem pruderyjny i niejedno w życiu widziałem, ale uważam, że jest pewna linia, po której przekroczeniu jest… pusto, dziura, przepaść. No bo pomyślcie, co będzie następne? Zlikwidujemy rysunki? A może celebrytem nowego banku powinien zostać „ogier” (czy jak go tam nazwać) z poniższej reklamy firmy Amica?

Wiemy doskonale z ogólnodostępnych badań percepcji reklam, że najlepiej sprzedają: seks, dzieci i zwierzęta (kolejność przypadkowa). I jak do tej pory wszyscy marketerzy umiejętnie tzn. z gustem, bez przekraczania barier smaku, te badania wykorzystywali. Jedni opierali komunikację na delikatnej erotyce, inni budowali marki wykorzystując urocze, półroczne bobasy, jeszcze inni fajne psy mieszali z farbami. Marketerzy na tym korzystali, konsumenci chętnie oglądali spoty i kupowali produkty. Agencje zarabiały. I powinno tak zostać.

Z drugiej strony już nasi pradziadowie wiedzieli, że najlepszą kasę robi się na ludzkim nieszczęściu i/lub snobizmie. Jak to wszystko zmiksujemy to wyjdzie np. pasztet w postaci reklamy high-endowego domu pogrzebowego, w którym wykorzystany zostanie… sami sobie dopowiedzcie. Brr…

Spot Diesel’a nie jest dla mnie ani śmieszny, ani zachęcający.

Fakt – zapamiętywalny to on jest. Ale do mnie, nie dość, że nie przemawia, to raczej mnie od marki odpycha. Bo zamiast ostrej rypanki wolę… to już nie temat na bloga o reklamie ;)

Tagi: , , , ,

Opublikowane przez Marcin Kalkhoff, dnia 29 września 2008 at 22:08, w kategorii analog, trendy, tagi , , , . Link do wpisu. RSS wpisu.

poprzednie/następne wpisy

have your say

Add your comment below, or trackback from your own site. Subscribe to these comments.

:

: