Jesteś u BrandDoctor'a. Blog jest redagowany przez Marcina Kalkhoff.

gdzie ja żyję…

Ostatnio jakoś sporo o wizerunkowej reklamie mi się myśli. Może to z powodu oglądania telewizji? A może z tego powodu, że coraz więcej tego typu reklam pojawia się w stacjach „niszowych”, które oglądam?
Dziś się trochę poczepiam. Trafiła mnie reklamówka japońskiego gracza na rynku kopiarek – firmy Konica-Minolta. I jak obuchem w łeb! Na lektora nie starczyło? A może tak strategicznie – aspiracyjnie miało być? Nie mam wersji emitowanej u nas, a szkoda – bo ta poniższa jest lepsza – jest zlokalizowana. W naszej nie ma ani słowa w naszym języku. Wszystko jest po angielsku. I to ma był takie faaaajne…

Rozumiem, że Ronaldinho. Rozumiem, że sztuka jest tak dryblować. I mogę zrozumieć, że ktoś mówi po angielsku (vide J. Cleese), ale wtedy warto chociaż dołożyć napisy!
Najwyraźniej Konica Minolta Polska założyła, że ich klient mówi po angielsku i rozumie, a jak nie rozumie, to jego problem. Grunt, żeby skojarzył piłkarza i kopiarkę. Obie dryblują? :)
Szukając tego spotu trafiłem na montaż całej serii reklam Bizhuba – nie fajniej byłoby to zdubbingować i wyemitować? Też ma ze dwa lata.

Jakby bardziej przemawiające. Może dlatego, że nie jestem kibicem piłki nożnej?

Tagi: ,

Opublikowane przez Marcin Kalkhoff, dnia 3 kwietnia 2008 at 12:04, w kategorii analog, tagi . Link do wpisu. RSS wpisu.

poprzednie/następne wpisy

  • komentator

    o ile się nie mylę, to był język włoski a nie angielski…

  • http://blog.admarket.pl Marcin Kalkhoff

    No jasne! W tym spocie co tu możecie zobaczyć, język jest włoski. Zupełnie.
    W naszym telewizorze spot jest po angielsku.

  • komentator

    o ile ktoś w ogóle ogląda TV ..