Jesteś u BrandDoctor'a. Blog jest redagowany przez Marcina Kalkhoff.

zanim zjem jabłko…

Znacie albo nie. Niemniej warto o tym wspomnieć. I niech to będzie wstęp do opisania jednego z bardziej znanych case’ów strategiczno reklamowych – Apple.
To co uważam, za ABSOLUTNIE warte omówienia i pokazania to internetowa jabłuszek jak była emitowana bodajże w marcu tego roku.
Zanim jednak zobaczyliśmy kampanię na portalu New York Times’a mieliśmy (no może nie my, Amerykanie) okazję oglądać całą serię reklam MAC vs. PC. Zatem od jednej z nich zacznijmy. Seria polegała na tym, że w każdym spocie rozmawiali Pan PC z Panem Mac. W tym spocie dołącza do nich Pani Mac Genius.

I tak sobie te rozmowy na ekranach telewizorów toczyli. Nie wiem ile było odsłon tej kampanii (tzn odcinków reklam), ale sporo. W „twojejtubie” znalazłem ich chyba z 15. Nie wszystkie równie błyskotliwe, ale konsekwentne i zaciekawiające. Ale te banery mnie powaliły!

Sądząc po nazwie ten drugi został zauważony i sfilmowany 21 marca.

A wracając do tematu czyli case’a Macintosh’a. Już niedługo pełen opis z mnóstwem faktów i ciekawostek. Sukcesów i porażek najbardziej dziś podziwianej firmy komputerowej.

Opublikowany przez Marcin Kalkhoff, dnia 31 marca 2008 o 9:46, w kategorii analog and tagged . Zostaw swj komentarz lub obejrzyj komentarze innych po linkiem i subskrybuj komentarze subskrypcja RSS do tego wpisu.



uzupełnienie…

Dwa tygodnie temu (w tym wpisie) rozżalony postawą klienta i niezrozumiałą dla mnie uległością agencji oraz producentów reklam dałem za przykład dobrej wizerunkowej kampanii, spot Toshiby. Wtedy nie mogłem go nigdzie namierzyć. Teraz mam. I z przyjemnościa go Wam prezentuję.

Dalej, z uporem godnym skutecznych i dobrych reklam, polecam go wszystkim upartym działom marketingu i sfrustrowanym agencjom.

Opublikowany przez Marcin Kalkhoff, dnia o 9:29, w kategorii analog and tagged . Zostaw swj komentarz lub obejrzyj komentarze innych po linkiem i subskrybuj komentarze subskrypcja RSS do tego wpisu.



spójrz na jaja…

Patrząc na jaja to się nam nieźle powodzi :)

Powyższe dane powtarzam za raportem Money.pl. Raportem, który zrobił jakąś oszałamiającą karierę – publikowali go wszyscy, których słucham, czytam, bądź oglądam.
Ta cudowna, skądinąd, wiadomość wzbudziła moje zastanowienie. Podwójne.
1. Ten raport to żadna rewelacja! Po prostu ktoś podzielił średnią pensję przez średnią cenę jajka. Dane można spokojnie wziąć z raportów GUS i np ze strony o drobiarstwie.
A z drugiej strony – to rewelacja! Dlatego, że popularność publikacji pokazuje, jak medialnym, może się stać inny sposób przedstawienia danych! To ewidentnie strategiczna wskazówka.
2. Skoro jest tak fajnie (możemy kupić duuuużo jaj i pewnie, przed świętami, trochę ich kupimy), to czemu nie widzieliśmy jeszcze reklam producentów jaj? A może mi coś umknęło? A może po prostu nie warto było o jakiejś kampanii jaj wspominać? Bo jakoś mi się nie chce wierzyć (patrząc na hipermarketowe półki z jajami), żeby nikt nie próbował powiedzieć, że jego jaja są lepsze! Albo, co najmniej zdrowsze. Albo bardziej ekologiczne. Itd. Obserwuję zmagania na półce sklepowej (na poziomie opakowań), ale nie dostrzegłem innej komunikacji. Jak to się ma do zaobserwowanego (4 lata temu) przez trendwatching trendu pt. Snobmoddities (przekształcenie produktów podstawowych, generycznych w dobra luksusowe)? A może takim trendom podlega tylko mąka? A producenci jaj, będący również producentami drobiu (tak przypuszczam) stwierdzili, że włożą jaja pod parasol komunikacji o kurach? No tak, to oczywiste przecież! :)
Jajko to taki wdzięczny temat do reklamowania. Fenomenalnie nadaje się do komunikacji wizerunkowej. O na przykład takiej:

Życzę Wam, żebyście zarabiali na co najmniej 100 000 jaj miesięcznie. I żeby to Wam sprawiało przyjemność!

Opublikowany przez Marcin Kalkhoff, dnia 22 marca 2008 o 16:48, w kategorii analog and tagged , . Zostaw swj komentarz lub obejrzyj komentarze innych po linkiem i subskrybuj komentarze subskrypcja RSS do tego wpisu.



jajo na podłodze…

Wszystkim moim czytelnikom, znajomym i nieznajomym życzę wiosennego nastroju z jajem! Żeby się Wam działo, powodziło tak jak sobie to wymarzyliście!
Taki spot z wielkanocnym jajem wpadł mi w oko:

A poniższe życzenia dedykuję Tybetańczykom, dla których Święto Życia ma w tym roku szczególne znaczenie.

A skoro o Tybecie, to może dwa słowa moich przemyśleń. W mediach grzmi od informacji o zabitych, torturowanych i zastraszonych. Wczoraj w Tok fm usłyszałem kawałek dyskusji o możliwych i nierealnych bojkotach olimpiady. Jedna z wypowiedzi dotyczyła potencjalnej możliwości bojkotu igrzysk przez reklamodawców – wycofania swoich budżetów sponsorskich i reklamowych. Ciekawe, czy którakolwiek z firm zdecyduje się na takie rozwiązanie. Szczerze mówiąc wątpię. Wszystkie firmy, w większej lub mniejszej części są od Chin uzależnione. Co najmniej produkcyjnie. Rezygnacja z zaangażowania reklamowego mogłaby dla nich oznaczać ryzyko utraty kontraktów producenckich. Ale z drugiej strony jak przestalibyśmy w Chinach produkować, to i Chiny miałyby problem…
A może Wy coś wiecie na temat rezygnacji z zaangażowania reklamowego w Chinach?

Opublikowany przez Marcin Kalkhoff, dnia 20 marca 2008 o 15:36, w kategorii analog and tagged , . Zostaw swj komentarz lub obejrzyj komentarze innych po linkiem i subskrybuj komentarze subskrypcja RSS do tego wpisu.



do roboty…

Wstydzić się po raz kolejny, czy wziąć się do roboty? Pewnie, że do roboty!
Po to żeby zarobić na dobre łącze i wpiąć się w pajęczynkę.
Dzisiejsza Rzeczpospolita powołując się na raport Komisji Europejskiej smutno konstatuje, że mamy sporo do nadrobienia. Ten wykres mówi sam za siebie:

Przed nami wszyscy. Za nami tylko Bułgaria. A jeszcze jakiś czas temu (prawie 6 lat) kolejność była nieco inna (tu źródło). Pierwsi byli Niemcy, potem była Holandia (w powyższym rankingu w ogóle nie uwzględniona). Może sposób przeprowadzenia badania był nieco inny (capi/cati/dane od operatorów?), ale i tak byliśmy w ogonie.

W sumie trudno się dziwić – przy średniej cenie dostępu DSL na poziomie około 50zł/miesiąc, cenie komputera ~2000zł i zarobkach brutto lekko powyżej 3000zł (chyba) nie ma się co dziwić, że ludziom mniej zależy na dostępnie do internetu, niż na ciepłej zupie czy nowej kanapie. Tym bardziej, że za te 50zł otrzymamy znacznie mniej niż np. Francuzi za 20Euro  – zobacz tu (20MB łącze + telefon + TV).

Opublikowany przez Marcin Kalkhoff, dnia 19 marca 2008 o 12:18, w kategorii analog and tagged , . Zostaw swj komentarz lub obejrzyj komentarze innych po linkiem i subskrybuj komentarze subskrypcja RSS do tego wpisu.



sem jest okrutny…

Wiecie co to jest SEMPO? To „Search Engine Marketing Professional Organization„. Czyli organizacja profesjonalnego marketingu wyszukiwarek. Dlaczego o niej wspominam? Dlatego, że  wczoraj opublikowała press releasea dotyczącego wzrostu nakładów na tenże marketing. Nic w tej informacji nie byłoby dziwnego ani godnego uwagi, gdyby nie jeden wniosek.
SEM zabiera budżety marketingowe przeznaczonr nie tylko na reklamę off-line, ale kąsa również on-line! I to porządnie!

Powyższa tabelka pokazuje jak SEM nadgryzł budżety przeznaczone na poszczególne działania. Najmocniej się trzymają POS’y – oddały tylko 1$ na 100 pozyskanych. Najbardziej poszkodowane są magazyny.

Dane dotyczą rynku amerykańskiego.

Opublikowany przez Marcin Kalkhoff, dnia 18 marca 2008 o 17:58, w kategorii analog and tagged , . Zostaw swj komentarz lub obejrzyj komentarze innych po linkiem i subskrybuj komentarze subskrypcja RSS do tego wpisu.



płyń, płyń…

Dzisiejsza Gazeta Praca, strona 5.

kolejna łódka?

Trochę słabe zdjęcie – ale wiadomo o co chodzi (zresztą internetowy odpowiednik możecie zobaczyć tu). Trochę narodu spełnia wymagania rekrutacyjne. Najbardziej mi się podoba „zorientowanie na rezultat”, choć „patent sternika jachtowego” też jest niezły :)

No i pytanko(a). Czy to posunięcie strategiczne, kreatywność agencji, czy kolejne przymrużenie oka. Nie, nie oka. Raczej kolejna (w)łódka…

Może w takim momencie warto przypomnieć słynnego Bosmana (pamiętacie ta kampanię? – to były czasy wielkiej czwórki w Greyu – Bimer, Mazurczak, Przybora, Zaniewski)

A wracając do skojarzeń i wyśmiewania dziurawego prawa, już coś bardzo zgodnego z ogłoszeniem o pracę – łódka bols (wybaczcie dziwny początek, ale załapała się poprzednia z bloku):

Ciekawostka, co się dalej wydarzy. Czy to jednorazowe, czy będą kolejne odsłony?

Opublikowany przez Marcin Kalkhoff, dnia 17 marca 2008 o 18:55, w kategorii analog and tagged . Zostaw swj komentarz lub obejrzyj komentarze innych po linkiem i subskrybuj komentarze subskrypcja RSS do tego wpisu.



u mnie…

Niedawno pisałem o popularności przeglądarek.
To imponujące, jak rośnie popularność alternatyw dla Explorera.
Sprawdziłem moje statystyki. Okazało się, ze lekko ponad 55% moich czytelników używa Firefoxa, ponad 7,5% Opery itd. 95,5% pracuje na systemie firmowanym przez Gatesa. Ale prawie 2/3 z nich nie korzysta z wbudowanej w system przeglądarki!

Zastanawiające. Mam wyjątkowych czytelników! Bardzo jestem z tego dumny!

Opublikowany przez Marcin Kalkhoff, dnia o 7:13, w kategorii analog and tagged , . Zostaw swj komentarz lub obejrzyj komentarze innych po linkiem i subskrybuj komentarze subskrypcja RSS do tego wpisu.



jak pomóc…

Jak można pomóc komuś, kto ma dobrą strategię ale nie potrafi jej przełożyć na dobrą kreację? Zabronić mu się reklamować? A może podpowiedzieć zmianę agencji? A może zmienić osoby odpowiedzialne za marketing? Żadne z tych wyjść nie jest dobre. Bo niczego nie rozwiązuje. Taki przypadek wymaga rewolucji, a nie zmian.
Często czytam na różnych blogach i na marketingowych vortalach o dobrych, skutecznych i spektakularnych strategiach i kampaniach reklamowych. Sporadycznie tylko pojawiają się wzmianki o słabych kampaniach, kiepskich pomysłach kreatywnych, banalnych realizacjach. Szkoda. Uważam, że więcej można się nauczyć na błędach. A lepiej (bezpieczniej) uczyć się na cudzych!
Od 15tu lat jestem po uszy zakopany w biznes reklamowy. I przez te wszystkie lata popełniłem mnóstwo błędów. Największym z nich była uległość w stosunku do tego, który płaci. Zawsze taki błąd kończy się kolejną niewyraźną kampanią, kolejnym niezauważonym spotem. I w końcu brakiem efektów.
Nie zajmuję się kreowaniem, lecz strategiami komunikacji. I najbardziej martwi mnie, gdy dobry (moim zdaniem) pomysł strategiczny, zaakceptowany przez klienta i umieszczany w briefach na kolejne kampanie, jest przekładany na jakiegoś dziwoląga.
Polecam Wam… Nie, nie Wam, Wy to wiecie. Polecam dziwnym klientom ten artykuł.
Zacytuję, pozwólcie taki kawałeczek: „(…) Na szczęście – mówię to specjalnie – można wydać 10 mln na kampanię, której prawie nikt nie zauważy. Od ładnych kilku lat nie wystarczy już mieć dużo pieniędzy. Teraz trzeba mieć i pieniądze, i kreatywny pomysł, żeby się przebić, i zrobić to dobrze. (…)” (reszta jest w zasadzie o celebrytach – też o tym kiedyś pisałem – o tu)
Polecam oglądanie spotu wizerunkowego TOSHIBY. 100 razy dziennie. Niestety nie udało mi się go znaleźć – podeślijcie może jak macie gdzieś w swoich zasobach.

Opublikowany przez Marcin Kalkhoff, dnia 16 marca 2008 o 15:00, w kategorii analog and tagged , . Zostaw swj komentarz lub obejrzyj komentarze innych po linkiem i subskrybuj komentarze subskrypcja RSS do tego wpisu.



ach ten biust…

Rzecz będzie o Wonderbra – czyli firmie, która wynalazła staniki typu push-up.

Historia Wonderbra zaczęła sie w 1935 roku w Stanach Zjednoczonych od zarejestrowania nazwy i znaku. Ale marka powstała w Kanadzie. Pan Moses Nadler, większościowy właściciel Canadian Lady Corset Company zarejestrował ją w Kanadzie dopiero cztery lata później – w 1939 roku. W 1961 roku firma wypuściła pierwszy stanik typu push-up – nazywał sie Model 1300. Wow! Nazwa jak marka samochodu!

z 1969 roku:

W latach 70-tych XX wieku firma zmieniła swoją strategię. Wonderbra miało sie stać firmą ze świata mody i seksu.To był początek światowego sukcesu.
W 1991 push-up stało sie sensacją w Wielkiej Brytanii. Dlaczego tam? Dlaczego sensacją? – spytamy dziś… Ale to było 17 lat temu. Gazety kolorowe nie epatowały seksem, na billboardach nie widzieliśmy zgrabnych tyłeczków i krągłych biustów.
W 1994 roku Wonderbra rozszerzyło linie swoich produktów i weszło na rynki międzynarodowe. Kontrowersyjne reklamy spowodowały, ze Wonderbra stało sie synonimem sex-appealu i zgrabnego biustu zakrytego funkcjonalnym stanikiem.

Trzy wybrane (moim zdaniem najfajniejsze) spoty:

No może jeszcze jeden – ten spot BARDZO lubię!

W styczniu tego roku Wonderbra podpisało kontrakt ze słynną tancerką erotyczną Ditą von Teese (byłą żoną Marylina Mansona), znaną głównie z tego, że pokazuje się nago… Oto Dita (niestety nie mam spotu Wonderbra z Ditą – więc poglądowo – kim jest ta pani):

Podsumujmy. początkowego Wonderbra to być innowatorem. Przez przypadek, czy świadomie, to już bez znaczenia. Potem zmiana. I to na lepsze! Zostać firmą od mody, trend setterem i powalczyć z pruderią. Szacun! :)

Opublikowany przez Marcin Kalkhoff, dnia 15 marca 2008 o 20:01, w kategorii analog and tagged , . Zostaw swj komentarz lub obejrzyj komentarze innych po linkiem i subskrybuj komentarze subskrypcja RSS do tego wpisu.



ale fajnie…

…byłoby mieć takiego klienta co wyda w jeden miesiąc 58 mln$ i to tylko na reklamę w internecie.

No dobrze – USA są większe, powiecie. Racja. I dojrzalsze reklamowo. Też racja. I mają więcej internautów. Z tym też się zgodzę.
Ale nawet jak uwzględnimy te wszystkie czynniki – załóżmy, że powodują 10krotną różnicę to i tak nie znajdziemy w Polsce firmy która wyda 5mln$ (cennikowo) na reklamę w internecie w ciągu miesiąca. Wyobrażacie sobie jakie mielibyśmy zatrzęsienie komunikatów gdyby np. takie ceneo (nasz odpowiednik nextag) wydało 13 mln zł w miesiąc?

Opublikowany przez Marcin Kalkhoff, dnia o 13:06, w kategorii analog and tagged , . Zostaw swj komentarz lub obejrzyj komentarze innych po linkiem i subskrybuj komentarze subskrypcja RSS do tego wpisu.



twoja tuba króluje…

Wg raportu ComScore i wszystkie zależne od niego serwisy królują jeśli chodzi o serwowanie plików video.

Jednakże nie mają się już tak dobrze jak w grudniu zeszłego roku. W grudniu 2007 obejrzano ~10,1mld plików video. W styczniu już tylko ~9,8mld. Czy te 300 mln to różnica spowodowana większym zaangażowaniem w realne życie, czy po prostu w grudniu zawsze jest wszystkiego więcej (większa sprzedaż, większe obroty itd.)?

Opublikowany przez Marcin Kalkhoff, dnia o 12:54, w kategorii analog and tagged , . Zostaw swj komentarz lub obejrzyj komentarze innych po linkiem i subskrybuj komentarze subskrypcja RSS do tego wpisu.



zaniedbuję…

Trochę sie ostatnio opuściłem w uzupełnianiu mojego bloga. Wybaczcie, jestem ostatnio tak zajęty, ze jak już mam chwilę, żeby cos napisać to nie mam siły…
Ale na taki wpis czas musiałem znaleźć. Nie wiem, kto jest autorem, kto wykupił miejsce. Ale Bardzo mi się podoba.

Skrzyżowanie Wołoskiej i Woronicza

Wybaczcie słabą jakość zdjęcia – robione w pędzie i na max zbliżeniu. Ten bilboard wisi na skrzyżowaniu ul. Wołoskiej i Woronicza.
Ktoś wie, kto jest autorem?

Opublikowany przez Marcin Kalkhoff, dnia 10 marca 2008 o 11:29, w kategorii analog and tagged . Zostaw swj komentarz lub obejrzyj komentarze innych po linkiem i subskrybuj komentarze subskrypcja RSS do tego wpisu.



hurra i buu zarazem…

Zanim wrócę do TUBY02 (czekam na materiały od Maćka) dwa słowa subiektywnej radości. No i ze dwa obrazki.

Radość z powodu…
No właśnie. Mimo, że jestem zdeklarowanym fanem strategii i produktów Apple używam Windy. Ale nie korzystam już od bardzo dawna z IE, czego i Wam życzę.
Spójrzcie na to:

Firefox visit share

i na to:

Firefox browser share

Iiiha! Blisko połowa polskich internatów używa Firefoxa. Moim zdaniem to najlepsza pod każdym względem przeglądarka spośród dziś dostępnych. Może wolniejsza od Safari, czasami bardziej pamięciożerna od IE, ale za to najwygodniejsza (najłatwiej ją dostosować do własnych potrzeb) najszybciej łatana i tym samym najbezpieczniejsza. Ot co.

Czy to znaczy, że robi się bezpieczniej?

Opublikowany przez Marcin Kalkhoff, dnia 6 marca 2008 o 13:55, w kategorii analog, trendy and tagged , . Zostaw swj komentarz lub obejrzyj komentarze innych po linkiem i subskrybuj komentarze subskrypcja RSS do tego wpisu.



już za chwileczkę, już…

…za momencik. I wcale nie chodzi mi o Pankracego.
Za dwa dni, 3-go marca w imieniu Maćka Budzicha zapraszam na drugą odsłonę Tuby. Precyzyjne informacje odnajdziecie tu: http://tuba.mediafun.pl/. Klikać, czytać i przychodzić.
A sprawozdanie niedługo po, czyli pewnie już 4-go.

Wszystkim do zobaczenia :)

Opublikowany przez Marcin Kalkhoff, dnia 1 marca 2008 o 10:34, w kategorii analog and tagged , . Zostaw swj komentarz lub obejrzyj komentarze innych po linkiem i subskrybuj komentarze subskrypcja RSS do tego wpisu.