Antybohater

Czerwony kapturek nie istniałby bez wilka, jasna strona mocy bez ciemnej, jasność bez ciemności, materia bez antymaterii itd.

Świat jest zbudowany z przeciwieństw. Każda marka potrzebuje swojej konkurencji – punktu odniesienia. Tylko niewielu udaje się funkcjonować tworząc własny, dziewiczy rynek, a i tak zaraz na ich polu pojawiają się konkurenci – sytuacja wraca do swojej stabilnej formy.

Przypomnijcie sobie jakąkolwiek bajkę – ile w niej było sił z ciemnej strony mocy?

W komunikacji marketingowej wciąż powtarza się o konieczności wyróżnienia. W praktyce oznacza to, że szuka się takiego sposobu mówienia o marce i produktach, który jest inny niż konkurencja. Czasami jest to odwrotność, czasami tylko korekta.

Niezłym przykładem jest komunikacja form z sektora zdrowia, medycyny.

Większość europejskich graczy namawiając swoich potencjalnych klientów do odwiedzenia ich klinik straszy. Straszy chorobą, utratą kondycji, starością, zmęczeniem itd. Tylko po to aby te groźne wizje spointować pozytywnym rozwiązaniem jakie mają do zaoferowania. Strach jest bardzo silnym bodźcem (bo pierwotnym, mającym swoje źródło w instynkcie przetrwania), wywołuje reakcję ucieczki lub walki. Ale czy mamy ochotę się bać? Na jak długo starczy komunikat, który wywołuje niechciane emocje?

Strach działa równie silnie co krótkotrwale, wygasa zaraz jak przestaje działać bodziec, który go wywołał.

Ale mówiliśmy o przeciwieństwach.

Deklaratywnie wolimy komunikaty pozytywne, ale to złe wiadomości cieszą się większym zainteresowaniem…

Pytani, czy lubimy się bać odpowiadamy, że nie, ale chodzimy do kina na horrory…

Lubimy czyste powietrze, ale publikujemy informacje o smogu, a nie o czystości…

Wartością jest życie, ale częściej w sieciach społecznościowych udostępniamy komunikaty o śmierci i cieszą się one większą popularnością…

Stabilność oznacza równowagę sił dobrych i złych. Reklama szczyci się tym, że ze stanu tej stabilności wytrąca zaraz podając rozwiązanie jak do niej wrócić.

A jaka jest Wasza konkluzja?

Comments

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *