Stan socialmedia vol. 14

Dziś nie będzie chronologii, bo tak sobie wymyśliłem. Będzie trochę różnych myśli, nieco wniosków. Wszystko podzielone na kawałki, rozdzialiki.

O śpiewającym księdzu napisali wszyscy – wierni i niewierni. Ateiści, ortodoksi, sympatycy i hejterzy.

Odnaleziono również jakieś inne piosenki w wykonaniu tego księdza

Ale jakoś nie zauważyłem spojrzenia od strony marketingowej.

churchbranding

Kościół to też marka. Polaryzująca przez zachowania swoich pracowników, a ostatnio bardziej krytykowana niż podziwiana.

Nie mogę zrozumieć, czemu posiadając media, zasięg, fanów, takie zaplecze finansowe i ludzkie, mając (w teorii) dobre podstawy moralne, Kościół nie zdecydował się na ogólnoświatową kampanię reklamową. Były jakieś mniej lub bardziej udane próby w Ameryce Południowej i w Europie ale to raczej odosobnione przypadki.

Przykład księdza śpiewającego Hallelujah Cohena pokazuje, że można wiarę pokazać od dobrej, ciekawej i wciągającej strony. Jestem pewien, że w każdym kraju jest takich Rayów Kelly przynajmniej kilkunastu. Może kilku z nich robi coś, co ma wirusowy potencjał. Jakby to wszystko sfilmować, zebrać i zrobić z tego kilka spotów…

Nie, nie namawiam do kościoła, ani do wiary. To Wasza sprawa.

Staram się tylko spojrzeć na wszystko co się dzieje wokół tej (chyba największej na świecie) firmy jak na markę, która potrzebuje ożywienia, może rebrandingu, a na pewno unowocześnienia, uaktualnienia i dostosowania do realiów.

-()-

Dove, o którym już sporo napisałem, wypuściło kolejny spot. Wciąż niesłychanie zgodny z własnym DNA, spot po raz kolejny pokazujący, że najpiękniejsza jest natura i to co w środku. Skąd oni biorą te pomysły?

-()-

Zmienialiśmy hasła bo serce protokołu SSL okazało się dziurawe i krwawiło.

-()-

Hejt wylał się na dziecięce buciki, a kampania, która miała być sukcesem stała się jedną z bardziej znienawidzonych – branżowo, socialmediowo. Co na to konsumenci? Nie wiem.

To niestety nie jedyny potworek z tego tygodnia. Drugim jest coś, czego nawet nie chcę podlinkować bezpośrednio. U mnie o tym nie przeczytacie. Jak widzę takie ‚zabawy‚ to czuję się zażenowany i jest mi wstyd, że jestem częścią tego rynku, że takie rzeczy wypuszczają ludzie z mojej branży. Sorry Panowie, ani to śmieszne, ani dowcipne. Ten pomysł dowodzi braku elementarnej kindersztuby (google it if you dont know what it means) i Waszego poziomu myślenia, a nie dystansu do rzeczywistości.

-()-

Opinię fejsbukowiczów podzieliła kampania Veet. Część uważa ją za świeżą, dowcipną i z dystansem. Inni (w tym ja) za niesmaczną, niestrawną i zniechęcającą do marki.

-()-

Kpiny z Endomondo-statusów zamieniły się w narzekania na korki z powodu maratonów, zamkniętych ulic i biegających tłumów. Dlaczego Ci sami nie narzekają na manifestacje?
U niektórych biegowa próba, pierwsze 5 minut biegu zostawiło trwały ślad na psychice.

-()-

Dalej ze świata komerchy, mediów i internetu, czyli Lis o BrańskimSpidersweb śledczo o Play i konferencja prasowa Janowicza.

janowicz

-()-

Było conieco o liczeniu czasu

na przykład tego poświęconego na przygotowanie smacznego jedzonka

-()-

i o reakcjach na tych, co nie zawsze mają co włożyć do garnka

A skoro już jesteśmy w społecznościowych klimatach, to zerknijcie na kolejne podejście do tematu pisania smsów w trakcie jazdy

http://www.youtube.com/watch?v=S_-6EoNhitg

na dwie polskie kampanie dotykające problemu niewidzenia

i na pogrzeb…

-()-

Dla odmiany nastroju zobaczmy jak LOT przemalowuje samolot (nie wiem czy takie malowanie ma mieć jakiś wpływ na ich kondycję finansową)

po to, by zamykając podsumowanie, bezpiecznie wylądować na ślubie – takim, że ‚o kurczę!’ 🙂

Comments

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *