business oriented twitter…

Tyle już napisano o nowej, biznesowo komercyjnej orientacji ćwierkacza, że czas swoje 3 grosze dorzucić. Ale od początku.

frontpage-bird

Twitter zwraca się w stronę biznesu – zapowiada wprowadzenie kont premium. Nie bardzo rozumiem na czym one mają polegać w szczegółach, ale z grubsza chodzi o to by sprzedawać dostęp do określonych grup użytkowników. No, OK. To dobry pomysł, tylko czy chcielibyśmy z obowiązku śledzić wpisy np. Tesco (z całym dla niego szacunkiem)? Ja nie bałdzo… 🙂

Każdy używający twittera wie, że jego sens polega na nieustannie zmieniających się wpisach i uaktualnieniach w czasie rzeczywistym – strumieniu informacji/aktualizacji. Korzystając z twittera przez www, w danej chwili widzimy ich ograniczoną ilość (dokładnie 20).Większość (73%) użytkowników korzysta z twittera za pomocą przeglądarki (dane stąd), czyli widzi tylko te 20 wpisów. Programy korzystające z twitterowego api też pokazują ich ograniczoną (często, po prostu definiowalną) liczbę.

Teraz spójrzmy od strony nadawcy. Żeby się przebić, nadawca musi trafić w tą 20tkę (czy inną liczbę), zatem szansa, że jednokrotnie wyemitowany komunikat trafi do odbiorcy jest znikoma. Co robi nadawca? Oczywiście powtarza swój komunikat kilkukrotnie w jakiś odstępach czasowych. Ćwierkodoradcy twierdzą, że powinniśmy naszą wiadomość wysłać nie mniej niż 3 razy, każdą w odstępie conajmniej godziny. Podobno optymalne jest powtórzenie 5 razy w odstępach co 1,5 godziny. Nie sprawdzałem, ale sądząc po uaktualnieniach jakie widzę, w większości przypadków tak to właśnie wygląda.

Jeśli nasze komunikaty mają odnieść jakiś sukces MUSIMY go kilkukrotnie powtórzyć. Te powtórzenia są szczególnie ważne jeśli nadawca jest firmą. Głównie dlatego, że firmie BARDZIEJ zależy na dotarciu. Pod słowem firma rozumiem zarówno właściciela marki, dystrybutora produktu ale również blogera.

Twitter wprowadził niedawno ważną z punktu widzenia biznesu usługę – blokowanie spamu. Brzmi fajnie? Ano fajnie, bo kojarzy się nam z niechcianymi mailami, wirusami w poczcie, phishingiem itd.

Ale w przypadku twittera jest inaczej. To NIE jest dobra usługa. To jest usługa, która dla twittera może być strzałem we własne kolano. Głównie dlatego, że spam = powtórzenia, albo raczej odwrotnie: powtórzenia = spam – przynajmniej tak definiuje to twitter. Podobnie jak w reklamie tradycyjnej, powtórki są niezbędnym elementem kampanii, prawda? Każda reklama musi mieć określoną ilość powtórzeń aby dotrzeć do odbiorcy.

Moim zdaniem wyeliminowanie powtórek jest złym pomysłem. BARDZO złym. No chyba, że konta premium będą jedynymi upoważnionymi do generowania powtórek. Ale nawet jeśli tak się stanie łebscy programiści szybko znajdą sposób na to by ominąć ograniczenia i automatycznie generować podobne komunikaty nie rozpoznawalne przez system jako powtórzenia (zamiana kolejności słów albo coś innego).

Zobaczymy.

___

Uzupełnienie z ostatniej chwili:

Udział narzędzi do publikacji treści na twitterze vs www. Wygląda na to, że narzędzia do publikacji przejmują pałeczkę. Oto obrazek:

20091014

Podaję za socialmediatoday.

___

Comments

comments